Zamknij

Makabryczna śmierć dziecka w Szabdzie. Rodzice kłamali w sprawie dwuletniej Mai?

Magdalena Barszczak
30.06.2022 15:19
policja
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER (zdjęcie ilustracyjne)

Nowe informacje ws. śmierci dwulatki w Szabdzie koło Brodnicy. Robotnicy natrafili na zwłoki w wynajmowanym domu. Ojciec dziecka Bartosz Ch. usłyszał zarzut zabójstwa córki i zbezczeszczenia zwłok. W środę przesłuchano także matkę dziewczynki, Paulinę Ch. Kobieta nie przyznała się do winy. Tymczasem, jak informuje Fakt, rodzice dziecka prawdopodobnie od początku kłamali.

Zwłoki dziewczynki znaleziono 23 czerwca. Makabrycznego odkrycia dokonała ekipa remontowa. - Dziecko leżało na łóżku - powiedziała Agnieszka Łukaszewska z Komendy Powiatowej Policji w Brodnicy, cytowana przez tvn24.pl. Ciało było w znacznym stanie rozkładu.

Bartosz Ch. został zatrzymany w Warszawie. Okazało się, że dom w Szabdzie wynajmował z żoną i pięciorgiem dzieci. Niedawno kobieta urodziła kolejne dziecko. Mężczyzna został w sobotę przesłuchany i usłyszał zarzut zabójstwa córki i zbezczeszczenia zwłok. Grozi mu dożywocie. Został aresztowany na trzy miesiące.

Zarzuty dla ojca Mai dotyczą także "czynów polegających na fizycznym i moralnym znęcaniu się nad małoletnimi dziećmi, nieporadnymi z uwagi na, chociażby, wiek oraz narażenia dzieci na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia i zdrowia" - informował Jarosław Kilkowski z Prokuratury Okręgowej w Toruniu.

Matka dziecka Paulina Ch. usłyszała zarzuty

Przesłuchano także matkę Mai, Paulinę Ch. Jak przekazał rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Toruniu Andrzej Kukawski w rozmowie z TVN24, prokuratura postawiła zarzuty również jej. Dotyczą one zabójstwa, znęcania się nad dziećmi, zbezczeszczenia zwłok, znęcania się nad zwierzętami oraz narażenia na niebezpieczeństwo utraty życia lub ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.

Ten ostatni zarzut według śledczych wynika z tego, że ciało dwulatki pozostawało z rodziną w jednym domu przez około dwa tygodnie, a wskutek rozkładu zwłok wytwarzały się bakterie. - Mogę również stwierdzić, że makabryczny był widok zwłok tego dziecka po ich odkryciu, albowiem pozostawało ono w takim stanie, że zarówno strażacy, jak i obecni na miejscu przedstawiciele organów ścigania, prokurator, nie mogli stwierdzić, jakiej płci jest to dziecko. Z uwagi na długość włosów przypuszczali jedynie, że jest to dziewczynka - dodał prokurator.

Matka dwulatki nie przyznała się do winy. Jak ustaliła TVN24, kiedy pracownicy znaleźli ciało dziewczynki, kobieta przebywała w jednym ze szpitali w Warszawie w związku z patologią ciąży. Tam urodziła kolejne dziecko. Śledczy nie ujawniają treści wyjaśnień, które złożyła. Tak samo jak ojcu dziecka grozi jej dożywocie. Ona także trafiła do aresztu na trzy miesiące.

Rodzice Mai kłamali?

Tymczasem kobieta mogła wiedzieć o tym, co stało się z jej córką. Gdy ona i jej mąż wyjechali z domu, dwulatka już dawno nie żyła. – W niedzielę, 19 czerwca po południu Bartosz Ch. przywiózł do dziadków do Gorczenicy trójkę swoich dzieci - Marysię, Zuzię i Mikołaja. Powiedział, że musi jechać z żoną do szpitala w Warszawie i poprosił o opiekę nad dziećmi – mówiła Wiesława Jaranowska, kierowniczka Gminnego Ośrodka Pomocy Społecznej w Brodnicy, cytowana przez Fakt.

Ojciec miał powiedzieć dziadkom, że do Warszawy zabiera dwuletnią Maję i najmłodszego Bartusia. W rzeczywistości w aucie był tylko jego syn. - Dziadkowie nie widzieli wnuków w samochodzie, bo ojciec nie chciał, żeby zostająca z nimi trójka maluchów płakała przy rozstaniu – podsumowała kierowniczka GOPS.

NAPISZ DO NAS

Byłeś świadkiem ważnego zdarzenia? Widziałeś coś intrygującego lub bulwersującego? Chcesz, żebyśmy opisali ważny problem? Napisz do nas! Informacje, zdjęcia i nagrania możesz przesłać nam na informacje@radiozet.pl.

RadioZET.pl/tvn24.pl/Fakt/PAP

C