Zamknij

Śmiertelnie potrącił kobietę na pasach i uciekł. "Myślał, że to zwierzę"

22.09.2021 12:10
śmiertelne potrącenie pieszej w Mikołowie
fot. KPP w Mikołowie

W wypadku w Mikołowie (woj. śląskie) na oznakowanym przejściu dla pieszych zginęła 41-letnia kobieta potrącona przez samochód. Po kilku dniach poszukiwań policja zatrzymała kierowcę, który miał być uczestnikiem tragedii.

Do wypadku doszło w sobotę po 5 rano na przejściu dla pieszych w rejonie skrzyżowania ulic: Gliwickiej (dk 44), Górnośląskiej i Jesionowej w Mikołowie. Na oznakowanym przejściu dla pieszych z sygnalizacją świetlną samochód osobowy potrącił 41-letnią mieszkankę Rudy Śląskiej i odjechał. Kobieta zmarła mimo prowadzonej reanimacji.

Policja apelowała do świadków zdarzenia o kontakt. Wystosowała także apel do samego kierowcy, który po spowodowaniu śmiertelnego wypadku miał odjechać w kierunku centrum Mikołowa, aby przedstawił swoją wersję wydarzeń. Mężczyzna nie zdecydował się na to.

Wypadek w Mikołowie. Policja zatrzymała kierowcę, który odjechał z miejsca wypadku

We wtorek wieczorem policja poinformowała o zatrzymaniu mieszkańca Mikołowa. - Został zatrzymany pan, który w sobotni poranek jechał czarną skodą fabią i był uczestnikiem tego zdarzenia – przekazała mł. asp. Ewa Sikora z mikołowskiej komendy. Dodała, że został także zabezpieczony samochód, którym jechał mężczyzna.

32-latek we wtorek trafił do policyjnej izby zatrzymań, a w środę ma zostać doprowadzony do prokuratury w Mikołowie, gdzie ma złożyć wyjaśnienia i prawdopodobnie usłyszeć zarzuty. Nie wiadomo jeszcze dokładnie, jak zostaną one sformułowane. Policja nie mówi o mężczyźnie jako sprawcy wypadku. Według zeznań świadków, kiedy doszło do potrącenia, kierowcy jadący dk 44 mieli zielone światło. Kobieta znalazła się na przejściu na czerwonym świetle. W grę może wchodzić odpowiedzialność za nieudzielenie ofierze pomocy.

- Żaden ze świadków nie mówi nam o idącej kobiecie, mówią o zielonym świetle dla kierowców, a więc czerwonym dla pieszych w tym momencie. Musimy dać wyjaśnić kierowcy i prokuraturze, jak faktyczne do tego doszło - zaznaczyła policjantka.

Samochód mężczyzny miał zostać znaleziony w warsztacie podczas naprawy. – Mężczyzna przyznał, że w sobotę był w miejscu, gdzie potrącono kobietę. Twierdzi jednak, że myślał, iż to jakieś leżące na pasach zwierzę. Zapewnia, że nie miał pojęcia, iż to była kobieta. Podkreśla, że na pewno nie przechodziła, tylko leżała – mówiła "Gazecie Wyborczej" osoba znająca kulisy sprawy.

W środę ma się także odbyć sekcja zwłok 41-latki, która ma pomóc odpowiedzieć na pytanie, jak zmarła oraz czy była pod wpływem alkoholu.

RadioZET.pl/PAP Autor: Krzysztof Konopka/"Gazeta Wyborcza"