Zamknij

Pożar składowiska w Sosnowcu wciąż nieopanowany. PSP: Będziemy go zduszali

16.09.2020 22:41
Pożar Sosnowiec
fot. PAP/Andrzej Grygiel

Straż pożarna podejmie nocną próbę zduszenia pożaru składowiska odpadów w Sosnowcu – przekazał wieczorem śląski komendant PSP Jacek Kleszczewski. Po godz. 21 pożar nie był nieopanowany, z żywiołem walczyło aż 46 zastępów strażaków.

Pożar składowiska odpadów przy ulicy Radocha w Sosnowcu rozprzestrzenił się w środę po południu. Strażacy przyznają, że mimo szybkiej reakcji, już pierwsze jednostki przybyłe na miejsce gasiły rozwinięty pożar.

Przyznali, że co prawda ulatniający się dym nie spowodował bezpośredniego zagrożenia dla mieszkańców. Zalecili jednak, podobnie jak wcześniej prezydent Sosnowca, o nieotwieranie okien przez mieszkańców. Najbliższa zabudowa mieszkaniowa jest oddalona o ok. 200-300 metrów od płonącego wysypiska.

Pożar składowiska odpadów w Sosnowcu. Straż Pożarna: Wciąż nieopanowany

- W tym momencie mamy objęte pożarem prawie 8 tys. mkw. różnych substancji – są to zgromadzone plastiki, są to substancje w DPL-ach (plastikowych zbiornikach – red.) o pojemności 1 tys. litrów o nieznanym nam jeszcze składzie chemicznym, ale bardzo palne. Mamy dużą emisję dymu i trudne warunki działań: jest duże promieniowanie cieplne, strażacy cały czas pracują w ochronie dróg oddechowych - wyliczał nadbrygadier Kleszczewski.

Zobacz także

Komendant śląskiej PSP dodał, że udało się obronić budynki w bezpośrednim sąsiedztwie. - Ogień na tę chwilę nie rozprzestrzenia się, natomiast nie mamy pewności, że się nie rozprzestrzeni, dlatego nie stwierdzamy, że jest opanowany. Skupiamy się na ograniczeniu rozwoju tego pożaru i na jego ugaszeniu – wskazał.

W tym momencie przygotowujemy się: budujemy zaopatrzenie wodne w bardzo dużej ilości, aby rozstawić kilka, kilkanaście działek i jednym uderzeniem spróbować zdusić ten pożar środkami gaśniczymi

zapowiedział komendant śląskiego PSP

Na miejscu z ogniem walczy naprzemiennie 130 strażaków.

Kleszczewski przyznał, że proces gaszenia będzie długą akcją. - To będzie zależało od okoliczności, jak uda nam się ująć wodę i zapewnić odpowiednią ilość wody i ciśnienie. Przy takich działaniach hydranty nie dają rady, na szczęście mamy tutaj rzekę Przemszę – zaznaczył.

Straż nie informowała o poszkodowanych i ewakuacji. W pożarze spłonęła część 160-metrowej hali m.in. z nieokreślonymi pojazdami – pożar został tam już zatrzymany. Dopytywany o palące się substancje Kleszczewski mówił, że strażacy podejrzewają, że są to materiały ropopochodne, ew. rozpuszczalniki.

EN_01445832_0002
fot. JACEK DOMINSKI/REPORTER

RadioZET.pl/PAP