Wytropiła pedofila, sąd ukarał ją grzywną

Mikołaj Pietraszewski
06.10.2017 12:00
Żarska
fot. Tomasz Stańczak/Agencja Gazeta

Dzięki jej wielomiesięcznej pracy udało się wytropić i złapać ukrywającego się przez wiele lat w Rosji groźnego i bezwzględnego pedofila. Teraz została ukarana. Prokuratura nałożyła bowiem na Ewę Źarską łączną karę 6 tysięcy złotych, a sąd podtrzymał tę decyzję. Wszystko dlatego, że nie ujawniła danych informatora.

Reporterka Polsat News poinformowała o całej sytuacji na swoim profilu na Facebooku:

"Za ten reportaż dziękował Minister Sprawiedliwości i Pani Premier. Dostaliśmy nominacje do nagród ale - co najważniejsze - dzięki naszej wielomiesięcznej pracy, po wielu latach, Krzysztof P. został zatrzymany w Rosji i czeka w areszcie domowym na decyzję o ekstradycji. A tymczasem dziś <podziękował> mi za pomoc wymiar sprawiedliwość" - czytamy w poście. 

"A wydawało mi się, że w praworządnym kraju powinno karać się przestępców a nie tych, którzy pomagają w ich namierzeniu. Puenta: dalej zamierzam robić swoje" - podsumowuje dziennikarka. Jak dodaje, chodzi o dane informatora, których nie ujawniła, a w których posiadaniu i tak znajduje się policja.

Co na to prokuratura?

W jaki sposób prokuratura, która jako pierwsza nałożyła na reporterkę karę, argumentuje swoją decyzję?

 – Dziennikarka jest jedyną osobą, która ma dane informatora. Bez tego nazwiska nie jesteśmy stanie zweryfikować jej informacji o rzekomym zabójstwie – mówi Wirtualnej Polsce rzecznik prokuratury Krzysztof Kopania. Zapewnia, że personalia informatora są objęte klauzulą poufności i że nie dotarłyby do żadnej osoby postronnej.

Bulwersująca sprawa

Poszukiwany za pedofilię Krzysztof P. od 2001 roku mieszkał w Rosji. Od 2006 był poszukiwany przez polską policję, jednak dopiero w 2011 r. usłyszał zarzut rozpowszechniania dziecięcej pornografii. Mężczyzna nie przyznaje się do winy.

Zobacz także

O jego sprawie zrobiło się głośno, gdy wyszło na jaw, jak Krzysztof P. chwalił się w internecie tym, że poćwiartował ciało 6-latki. Udało się go złapać dopiero w tym roku w Rosji, właśnie dzięki dziennikarskiemu śledztwu Ewy Żarskiej.

RadioZET.pl/wp.pl/MP