Zamknij

Dostawca Lidla zostawił Ukrainkę po wylewie na ulicy. Sieć rezygnuje z jego warzyw

Redakcja
15.02.2018 07:36
Dostawca Lidla zostawił Ukrainkę po wylewie na ulicy. Sieć rezygnuje z jego warzyw
fot. Archiwum Radia ZET

Pracodawca, który nie wezwał pomocy do nielegalnie zatrudnionej Ukrainki, która doznała wylewu, zadeklarował pomoc poszkodowanej kobiecie i pokrycie kosztów jej leczenia. Jak podała prasa, pracodawcą jest uznany dostawca warzyw do sieci Lidl.

Do zdarzenia doszło na początku stycznia tego roku w okolicy Środy Wielkopolskiej. Kobieta mieszkała na terenie zakładu, gdzie była nielegalnie zatrudniona. Gdy poza godzinami pracy doznała wylewu, pracodawca nie zdecydował się na wezwanie pomocy.

Sparaliżowaną Oksanę przeniesiono do auta

Zawiózł ją do pobliskiej miejscowości, gdzie –—jak mówił konsul honorowy Ukrainy w Poznaniu Witold Horowski –— „sparaliżowaną już Oksanę przeniesiono do auta, potem wywleczono z samochodu i położono na ławce. Potem wezwano policję z powodu rzekomego znalezienia osoby pijanej na ulicy”.

Kobieta ostatecznie trafiła do szpitala MSW w Poznaniu, jej stan jest ciężki.

Lokalny dziennik „Głos Wielkopolski” podał w środę, że pracodawca, który „na czarno” zatrudniał kobietę, zadeklarował jej teraz swoją pomoc. Kierownik Wydziału Konsularnego Ambasady Ukrainy w Warszawie, Svitlana Krysa, potwierdziła, że do ambasady złożono oświadczenie, w którym pracodawca pisemnie zadeklarował pokrycie kosztów leczenia i dalszej rehabilitacji Oksany.

Występował w reklamach Lidla

— Pracodawca spod Środy Wielkopolskiej, który nie udzielił pomocy Ukraince Oksanie, występował w spotach reklamowych sieci marketów Lidl — donosi „Głos Wielkopolski”.

Jak pisze lokalna gazeta, to stały współpracownik sieci. Od kilkunastu lat dostarcza marchew, buraki, ogórki, por, seler i kalarepę. Reklamy z jego udziałem zostały już usunięte z internetu.

W ramach prowadzonego przez prokuraturę postępowania w sprawie Oksany przesłuchano już świadków — obecnych na miejscu pracowników firmy oraz osoby zarządzające pracą. Jak tłumaczyła rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Poznaniu, prok. Magdalena Mazur-Prus, zabezpieczono też zapis rejestratora z terenu miejsca pracy pokrzywdzonej, ewidencję pracowników oraz wszelką dokumentację związaną z przepisami bezpieczeństwa i higieny pracy.

RadioZET.pl/PAP/Głos Wielkopolski/maal