Zamknij

Dziennikarze Onetu z zarzutami za relację z obszaru objętego stanem wyjątkowym

03.09.2021 22:34
stan wyjątkowy
fot. Jakub Kaminski/East News (zdjęcie ilustracyjne)

Stan wyjątkowy wszedł w życie w czwartek. Dziennikarze Onetu nadali relację z obszaru przy granicy z Białorusią. Reporter i operator usłyszeli dwa zarzuty.

Stan wyjątkowy został wprowadzony w związku z napiętą sytuacją na granicy z Białorusią. Są nim objęte 183 miejscowości w części województw podlaskiego i lubelskiego. Relację z granicy polsko-białoruskiej w czwartek chcieli przeprowadzić dziennikarze Onetu.

– Pomysł na relację był taki, że zatrzymamy się przy pierwszym policyjnym check-poincie i stamtąd opowiemy o tym, jak wygląda blokada dostępu do miejsc objętych stanem wyjątkowym. Nie napotkaliśmy jednak żadnego patrolu – relacjonował Bartłomiej Bublewicz.

Dziennikarze Onetu nadawali z terenu objętego stanem wyjątkowym

W sprawie materiału z dziennikarzem Onetu skontaktował się rzecznik białostockiej policji, który przekazał do telefonu "wyższego stopniem policjanta". - Był bardzo miły i poprosił o to, bym stawił się na komendzie w Hajnówce, tak żeby "po cichu" załatwić sprawę mojej relacji – opowiadał reporter.

Bublewicz twierdzi, że nie wiedział dokładnie, w jakim charakterze został wezwany. - Kiedy zaczęło się moje przesłuchanie, funkcjonariusze podeszli do samochodu, którym przyjechałem. Najpierw chcieli przeszukać pojazd, ale potem poprosili operatora o wydanie kart do kamer, na których utrwalone było nagranie – kontynuował.

Reporter odmówił składania zeznań. Jak dodał, policjanci chcieli zarekwirować też jego telefon. – Funkcjonariusz stwierdził, że gdybym złożył zeznania, to nie byłoby takiej potrzeby. Nie zgodziłem się jednak na to i odpuścili - zaznaczył.

screen
fot.

Reporter i operator z zarzutami. "Rząd i prezydent chcą, jak widać, coś ukryć"

Bublewicz oraz operator usłyszeli dwa zarzuty. Pierwszy dotyczy "przebywania na terenie objętym zakazem", drugi "»utrwalania za pomocą środków technicznych« infrastruktury granicznej".

– Potwierdza się, że głównym celem rządzących jest uniemożliwienie mediom relacjonowania sytuacji na granicy. Obrazy pokazujące grupę 32 migrantów mają po prostu zniknąć z ekranów telewizorów, komputerów, telefonów. Temu ma służyć stan wyjątkowy w pasie przygranicznym. Wprowadzając go, rząd i prezydent chcą, jak widać, coś ukryć – skomentował sytuację wicenaczelny Onetu Paweł Ławiński.

RadioZET.pl/Onet.pl