Zamknij

Dziwisz o sprawie księdza-pedofila. "Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność"

20.10.2020 22:55
Stanisław Dziwisz
fot. Marek Lasyk/REPORTER

Kard. Stanisław Dziwisz wypowiedział się w TVN24 na temat skandali pedofilskich w Kościele Katolickim. Przyznał m.in. że nie wiedział nic o tym, że Marcial Degollado, założyciel Legionu Chrystusa, przez lata wykorzystywał seksualnie nieletnich. Nie pamięta również m.in. listu ks. Isakowicza-Zaleskiego na temat jednej z ofiar żywieckiego księdza Jana Wodniaka. Podkreślał jednak rolę Jana Pawła II w walce z tuszowaniem zbrodni pedofilskich w Kościele. -On wzywał do oczyszczenia - mówił. 

Stanisław Dziwisz, kardynał, wieloletni sekretarz Jana Pawła II oraz były metropolita krakowski był gościem programu "Fakty po Faktach" w TVN24. W rozmowie z Piotrem Kraśką dominowały tematy dotyczące afer pedofilskich w Kościele Katolickim oraz przypadków wieloletniego tuszowania ich przez wysoko postawionych hierarchów.

Dymisja bp Janiaka. Kard. Stanisław Dziwisz: nowy rozdział w historii Kościoła w Polsce

Kard Dziwisz pytany był m.in. o sprawę bp Edwarda Janiaka - byłego już ordynariusza diecezji kaliskiej i jednego z negatywnych bohaterów filmu "Zabawa w chowanego". Jego twórcy, bracia Sekielscy, pokazali w filmie dowody na to, że Janiak przez lata ukrywał i tuszował przypadki pedofilii w swojej diecezji. Przypomnijmy, że w wyniku skandalu, który wybuchł po premierze filmu, biskup zrezygnował ze swojej funkcji. 

Kard. Stanisław Dziwisz zwrócił uwagę, że nie jest to przełomowe wydarzenie w Kościele, ponieważ tego rodzaju sytuacje miały już miejsce na świecie. Wspomniał o Stanach Zjednoczonych, czy Ameryce Południowej. W ocenie kard. Dziwisza - decyzja o odejściu bp Janiaka z urzędu jest "nowym rozdziałem w historii Kościoła w Polsce".

Zobacz także

Podkreślił jednocześnie uwagę, że walka z ukrywaniem pedofilii rozpoczęła się od Jana Pawła II, który powiedział "zero tolerancji" dla wykorzystywania seksualnego. Przypomniał, że papież wydał dokumenty, które miały pomóc biskupom, w rozwiązywaniu trudnych spraw. Wspomniał również, że papież Jan Paweł II domagał się opieki, szacunku i miejsce w Kościele dla ofiar pedofilii.

Sprawa Maciela Degollada. Dziwisz: nic na ten temat nie słyszałem

Jednym z wątków była powracająca od lat sprawa ojca Marciala Maciela Degollado, nieżyjącego już meksykańskiego księdza i założyciela organizacji Legion Chrystusa, o którym wiadomo, że przez lata wykorzystywał seksualnie małoletnich. Sam zakon opublikował raport, według którego jego 33 księży w latach 1941-2019 wykorzystało seksualnie 175 ofiar, w tym 60 z nich - sam Maciel. Kard. Dziwisz podkreślił, że był absolutnie poza tym tematem. - Nic na ten temat nie słyszałem - oświadczył.

Duchowny podkreślił, że Jan Paweł II nigdy nie ukrywał i nie tuszował spraw. Wszystkie papiery były w urzędach odpowiedzialnych za dane działania. Jeśli nawet miał jakieś dokumenty, to oddał do Kongregacji Doktryny Wiary - wyjaśnił kardynał. Dodał, że papież wysłał delegacje do Meksyku i do Stanów Zjednoczonych, aby zbadały całą sprawę.

Na pytanie - dlaczego długo nic się nie działo, hierarcha odpowiedział, że "Kuria Rzymska działa powoli, ale dokładnie". Kard. Dziwisz podkreślił, że "Kościół potrzebuje przejrzystości i oczyszczenia - i to nie tylko teraz, ale zawsze. Takim papieżem był Jan Paweł II".

Spraw Janusza Szymika i listu ks. Isakowicza-Zaleskiego

Innym wątkiem, o którym pytał Piotr Kraśko, to sprawa 48-letniego dziś Janusza Szymika, który był w latach 80. wykorzystywany seksualnie przez ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim (woj. śląskie) ks. Jana Wodniaka. Szymik w reportażu Onetu przyznaje, że prosił o interwencję kierującego diecezją bielsko-żywiecką bp Tadeusza Rakoczego.

Zobacz także

Gdy działania te nie przyniosły skutku, poprosił o pomoc ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego, który w 2012 interweniował u kard. Dziwisza. Jak podaje tvn24.pl, duchowny "pojechał do kurii w Krakowie i wręczył do rąk własnych kardynałowi Stanisławowi Dziwiszowi dokumenty, w których znajdowała się dokładnie opisana sprawa Szymika oraz jego dane kontaktowe. Mimo to Dziwisz nie skontaktował się nigdy z pokrzywdzonym".

Pytany, czy przypomina sobie rozmowę z 2012 r. z ks. Isakowiczem-Zaleskim, podczas której miał dowiedzieć się o sprawie wykorzystywania Janusza Szymika przez ówczesnego proboszcza parafii w Międzybrodziu Bialskim Jana Wodniaka, kard. Dziwisz odpowiedział, że rozmowy na ten temat sobie nie przypomina. - Ta sprawa nie należała do mnie, ale do biskupa ordynariusza diecezji bielsko-żywieckiej - stwierdził.

"Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność, a ja jej nie miałem"

Zwrócił jednocześnie uwagę, że wówczas, kiedy te rzeczy się działy, był w Rzymie. - Będąc w Krakowie bardzo późno dowiedziałem się o tym i to dowiedziałem się z prasy. Ksiądz Wodniak był zresztą sądzony i ta sprawa była wtedy głośna - wyjaśnił kard. Dziwisz.

Pytany, czy reakcja przedstawicieli Kościoła na krzywdę Szymika - nie jest jakimś brakiem empatii, senior archidiecezji krakowskiej stwierdził, że "duchowni mają sumienia". "Gdybym wiedział o wszystkich szczegółach, to bym reagował, chociaż nie miałem do tego prawa" - oświadczył kard. Dziwisz. Dodał - "Ja nie mogę na ten temat dużo mówić, ponieważ to jest inna diecezja". - Chcą przerzucić na mnie odpowiedzialność, a ja tej odpowiedzialności wtedy nie miałem, bo nie miałem wiedzy - wyjaśnił.

Zobacz także

Hierarcha powiedział również, że ws. listu ks. Isakowicza-Zaleskiego o Januszu Szymiku zrobił kwerendę w kurii. - Nigdy listu Janusza nie widziałem - oświadczył kardynał. Zapowiedział jednocześnie, że ponownie w kurii krakowskiej poprosi o przeprowadzenie kwerendy. Wspomniał również, że planuje spotkać się z pokrzywdzonym. - Zdaje się, że do tej rozmowy dojdzie - powiedział.

RadioZET.pl/tvn24.pl/PAP