Zamknij

Po propozycjach Przemysława Czarnka w szkołach zawrzało. Będzie strajk? "Został kac po poprzednim"

05.10.2021 13:41
Strajk nauczycieli w szkołach
fot. Piotr Hukalo/East News

- W szkołach będzie gorąco - zapowiadają nauczyciele, komentując propozycje MEiN dotyczące podwyżek i większego pensum. Nie wykluczają strajku, chodź przyznają, że w jego powodzenie nie wierzą. Na razie na sobotę ZNP zapowiedziało ogólnopolską manifestację pod Ministerstwem Edukacji i Nauki.

Podwyżki i krótsza ścieżka awansu zawodowego, ale w zamian wyższe pensum, czyli więcej godzin pracy przy tablicy. To propozycje, które we wrześniu Ministerstwo Edukacji i Nauki przedstawiło nauczycielom. W szkołach zawrzało, a Związek Nauczycielstwa Polskiego odrzucił propozycje Przemysława Czarnka, ministra edukacji, nazywając je "przejawem lekceważenia nauczycieli”. ZNP zapowiedziało też protesty, nie wykluczając „skrajnych rozwiązań”.

Zobacz także

"W szkołach będzie gorąco"

Nauczycielom od razu przypomniał się strajk z kwietnia 2019 rok, kiedy to przez niemal miesiąc nie prowadzili lekcji, w ten sposób sprzeciwiając się niskim pensjom i reformie edukacji. Była to jedna z największych akcji protestacyjnych w szkołach od 30 lat.

- Na pewno znów będzie gorąco – mówi nauczycielka francuskiego z Łodzi i przewiduje: - Nawet jeśli ZNP przygotuje podobny strajk jak w 2019 roku, to nie wiem, czy nauczyciele dołączą i zaangażują się. Został kac po poprzednim strajku.

W 2019 roku sama była przewodniczącą komitetu strajkowego w swojej szkole i nie ukrywa, że po nieudanym proteście (oczekiwanych podwyżek kadra nie dostała) myślała o zmianie zawodu.Tak jak wielu jej znajomych.

- Dałam sobie jeszcze jedną szansę, ale każdego dnia zastanawiam się, czy to była dobra decyzja. Kiedy obserwuję, w którą stronę idą zmiany, to nie widzę już światełka w tunelu dla naszej edukacji - mówi i wylicza: nauczyciele uciekają z zawodu, odchodzą na emeryturę, ci co zostają, pracują w kilku szkołach, ułożenie planu graniczy z cudem.

- Udajemy, że jest dobrze, ale nie jest dobrze, codzienność pokazuje, jak trudno się pracuje – mówi.

A po zmianach zaproponowanych przez MEiN, jak tłumaczy, będzie jeszcze trudniej.

Propozycje MEiN nie do przyjęcia

Teraz pensum, czyli liczba godzin przy tablicy, to 18 godzin. Pozostały czas pracy nauczyciele mają m.in. na sprawdzanie klasówek, spotkania z rodzicami, konsultacje. Według propozycji ministerstwa nauczycielskie pensje będą wyższe nawet 1 tys. zł brutto (podwyżka jest uzależniona od stopnia awansu zawodowego), ale jednocześnie pensum ma być wyższe o cztery godziny. Czyli wyniesie 22 godziny, a oprócz tego będzie osiem godzin do dyspozycji dyrektora.

- To po prostu dodatkowe pieniądze za dodatkową pracę – podsumowuje nauczycielka matematyki z Krakowa i wylicza: - W moim wypadku dostanę podwyżkę o 9 zł.

Poza tym w związku z wyższym pensum nauczyciele będą musieli szukać godzin do pełnego etatu w kilku szkołach.

- Angliści, biolodzy, fizycy u nas już boją się o pracę, bo godzin będzie dla nich mało i kogoś trzeba będzie zwolnić - opowiada.

Nauczycielka francuskiego z Łodzi z kolei przypomina o przepisie, który zabrania w jednej placówce pracować więcej niż 1,5 etatu. W innych szkołach dany pedagog może wziąć już dodatkowe godziny.

- Niech oni pozwolą nauczycielowi pracować więcej w jednej placówce, ale niech to będzie wybór. Kto będzie chciał to będzie pracować więcej, a kto nie, to nie. Nie trzeba zwiększać pensum. Poloniści np. nie potrzebują więcej godzin, bo prowadzą potężny przedmiot maturalny – stwierdza nauczycielka.

ZNP: manifestacja pod MEiN w sobotę

Jej zdaniem, żeby zwrócić uwagę na problemy w szkole, w protest powinni zaangażować się też rodzice.

- Bo to o ich dzieci chodzi i za chwilę to ich dzieci nie będzie miał kto uczyć. W 2019 roku najbardziej bolesne były komentarze o strajku, o nas właśnie od rodziców. Pokazały nam, że nie było poparcia ze społeczeństwa. Jeśli znowu zostaniemy sami znowu na placu boju, to nic nie da – przyznaje. - Gdyby był strajk taki jak w 2019 roku, to strajkowałabym, żeby wyrazić swoje zdanie, bo nie można siedzieć cicho, nie można nie próbować. Natomiast nie liczyłabym, żeby to coś dało - dodaje.

- Ja już czekam tylko na emeryturę – odpowiada na pytanie o strajk matematyczka z Krakowa.

Na razie ZNP w najbliższą sobotę 9 października od godz. 11.30 do 13 w ramach protestu planuje zorganizować manifestację pod Ministerstwem Edukacji i Nauki w Warszawie.

- To wyraz dezaprobaty dla tego, co dzieje się w sferze edukacyjnej, to walka o demokratyczną szkołę, o godne płace nauczycieli, o to, co służy poprawie prestiżu nauczycieli. Nasze manifestacje mają dać wyraźny sygnał, że ZNP nie aprobuje propozycji ministra Przemysława Czarnka – powiedział Sławomir Broniarz, prezes ZNP, zapowiadając sobotni protest.

Liczy, że przy MEiN pojawią się również przedstawiciele Forum Związków Zawodowych oraz oświatowej "Solidarności". Związkowców zaprosił też na spotkanie na 13 października.

ZNP domaga się podwyżek dla nauczycieli od stycznia 2022 roku i zostawienia pensum na tym poziomie, na którym jest. Proponuje też powiązać wynagrodzenia nauczycieli z przeciętnymi wynagrodzeniami w gospodarce.

RadioZET.pl

C