Zamknij

„W najbliższych latach znikną 272 szpitale”. Strajk pielęgniarek i położonych

07.06.2021 15:02
Strajk pielęgniarek i położnych
fot. PAP/Mateusz Marek

Pielęgniarki i położne zorganizowały strajk ostrzegawczy. Odeszły od łóżek na dwie godziny. Domagają się poprawy warunków pracy – wyższych pensji i uzupełnienia braków kadrowych. Ostrzegają, że niedługo ponad 200 szpitali może zostać zamkniętych tylko dlatego, że nie będzie miał kto w nich pracować.

Pielęgniarki odeszły od łóżek pacjentów w ramach strajku w 40 szpitalach. Protestowały też w wielu polskich miastach na manifestacjach przed Urzędami Wojewódzkimi.

"Minister to kłamca" - można było usłyszeć dziś w Warszawie na Placu Bankowym. Powody do strajku są te same od lat - niskie płace i braki kadrowe, czarę goryczy przelała jednak ustawa o minimalnym wynagrodzeniu w służbie zdrowia. Białemu personelowi nie podoba się, że nie gwarantuje stabilnych zasad wzrostu wynagrodzeń.

Ogólnopolski strajk pielęgniarek i położonych w 40 szpitalach

Pielęgniarki odeszły od łóżek na dwie godziny. Pacjenci nie zostali bez opieki, bo strajkujące pielęgniarki znalazły zastępstwo. Jeśli sytuacja w ochronie zdrowia się nie zmieni, może zabraknąć pielęgniarek nawet na zastępstwa – ostrzegają protestujące. - Rząd musi zauważyć, co się dzieje - mówi Zofia Małas z OZZPiP i dodaje, że epidemia obnażyła problemy kadrowe polskiego systemu ochrony zdrowia. – W ciągu najbliższych pięciu lat znikną 272 szpitale. Nie dlatego, że mury się zawalą. Dlatego, że nie będzie tam pielęgniarek i położnych – przestrzega Małas.

Statystyczna pielęgniarka w Polsce ma 52 lata, w 2030 roku, jeśli do zawodu nie przyjdą młodzi, średnia podniesie się do 60. Już teraz Polska wypada znacznie gorzej od reszty Europy w statystyce liczby pielęgniarek na 1000 mieszkańców. Średnia unijna wynosi 10, u nas w kraju zaledwie pięć.

Braki kadrowe odbijają się na zdrowiu pielęgniarek. Skarżą się, że pracują ponad siły za niskie wynagrodzenie. - My mając niecałe 30 lat mamy już problemy z kręgosłupem – skarży się jedna z uczestniczek protestu. Protestujące mówią też, że podziwiają je koleżanki, które wraz z nimi skończyły studia pielęgniarskie, ale nie wybrały tego zawodu. - Niestety za granicą są duże zarobki i doceniają tam pielęgniarki. A tutaj w Polsce nie – podsumowuje strajkująca pielęgniarka z Warszawy.

Dorota Ronek z Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Pielęgniarek i Położnych mówi Radiu ZET, że problemem są niskie wynagrodzenia. - Początkująca pielęgniarka powinna dostawać pięć tysięcy złotych brutto wynagrodzenia zasadniczego – uważa Ronek.

Poniedziałkowy protest ostrzegawczy nazywa "pierwszą falą". Nie wyklucza, że będą kolejne, a nawet strajk generalny.

Ministerstwo Zdrowia: nie będzie obniżki wynagrodzeń dla pielęgniarek z długim stażem

Rzecznik Ministerstwa Zdrowia Wojciech Andrusiewicz zapewnił, że pielęgniarki z długim stażem nie będą miały obniżanych wynagrodzeń. Dodał, że jest to błędne rozumienie ustawy o ustalaniu najniższego wynagrodzenia w ochronie zdrowia.

Nowelizacja ustawy o sposobie ustalania najniższego wynagrodzenia zasadniczego niektórych pracowników zatrudnionych w podmiotach leczniczych oraz niektórych innych ustaw uchwalona pod koniec maja przez Sejm zakłada m.in., że od 1 lipca 2021 r. żaden pracownik medyczny oraz działalności podstawowej podmiotu leczniczego nie będzie mógł mieć ustalonego wynagrodzenia zasadniczego na poziomie niższym niż wynikający z ustawy.

W poniedziałek rzecznik MZ Wojciech Andrusiewicz pytany był w czasie briefingu prasowego m.in. o to, dlaczego część środowiska pielęgniarskiego powtarza argument, że w wyniku zmian w prawie stracą najbardziej w kwestii uposażenia osoby z największym doświadczeniem i stażem. - Jeżeli mówilibyśmy o uposażeniu minimalnym dla osoby z kilkudziesięcioletnim stażem to oznaczałoby, że dzisiaj albo też 1 lipca dyrektor szpitala nagle zmniejsza drastycznie uposażenie takiej osobie. Jest to niemożliwe. Przypomnę, że osoba z długoletnim stażem to nie jest osoba, która wchodzi do zawodu i której dotyka kwestia ustawy o minimalnym wynagrodzeniu. To jest pomylenie pojęć - podkreślił Andrusiewicz. Ocenił, że mówienie o obniżeniu uposażenia jest wprowadzaniem opinii publicznej w błąd.

- My mówimy o minimalnym wynagrodzeniu, którego nie pobierają pielęgniarki z długoletnim, kilkudziesięcioletnim stażem, więc to jest wprowadzanie troszeczkę opinii publicznej w błąd, bo nikt nikomu pensji nie będzie obniżał - dodał Andrusiewicz. Mówił, że resort gwarantuje osobom, które wchodzą do zawodu i które nie mają wyższego wykształcenia uposażenie "na bazie 3770 zł." - Zaręczam, nikt nikomu uposażeń nie będzie zmniejszał, to jest błędne rozumienie ustawy, która przeszła właśnie przez Sejm - podkreślił rzecznik.

RadioZET.pl/PAP