Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Nie chcieli wpuścić 13-latki na zwiedzanie, bo miała „niepolskie” nazwisko. Jest komentarz instytucji

08.02.2018 19:12
xxx wiadomosci

Skandal w Narodowym Centrum Badań Jądrowych w Otwocku. Strażnicy nie chcieli wpuścić na zwiedzanie 13-latki, ponieważ nie podobało im się jej „niepolsko brzmiące nazwisko”. Sprawę skomentował już przedstawiciel instytucji.

Reaktor fot. Wikimedia.Commons

Jako pierwsza opisała sprawę posłanka Nowoczesnej Joanna Scheuring-Wielgus. Na swoim profilu na Twitterze opublikowała skan interpelacji, którą wystosowała do ministra energii Krzysztofa Tchórzewskiego. W piśmie tym dokładnie opisała zaistniałą w Centrum sytuację:

Jak wynika z interpelacji, dziewczynka — mająca polskie obywatelstwo i będąca córką Polaków narodowości ukraińskiej — była członkiem 60-osobowej wycieczki gimnazjalistów z Torunia, którzy przyjechali do Otwocka, aby zwiedzić siedzibę NCBJ. Wcześniej nauczyciel odpowiedzialny za organizację wyjazdu upewniał się w kontakcie z przedstawicielami instytucji, że legitymacja szkolna jest wystarczającym dokumentem potwierdzającym tożsamość i narodowość ucznia.

Niestety strażnicy nie chcieli wpuścić 13-latki na teren obiektu, ponieważ miała „imię i nazwisko brzmiące nie tak, jak u większości Polaków”. Uznali również, że legitymacja z adnotacją o miejscu urodzenia nie jest wystarczającym dowodem na jej „polskość”. Dopiero przesłany przez jej matkę skan paszportu przekonał pracowników jednostki, aby wpuścili dziewczynkę.

Rzecznik się tłumaczy

Z tego skandalicznego incydentu wytłumaczył się już rzecznik prasowy Narodowego Centrum Badań Jądrowych. W rozmowie z Gazeta.pl Marek Pawłowski nie potwierdził, że okoliczności zajścia były dokładnie takie, jak opisała je parlamentarzystka, ale przyznał, że sytuacja miała miejsce i że w tym przypadku zawiniły niewłaściwe procedury wewnętrzne.

— Mogę potwierdzić za to, że dziewczynka oraz jej mama zostały postawione w sytuacji, do której nie powinno dojść. Wynikało to zapewne z niedoskonałości naszych wewnętrznych procedur. Nie pozwoliły one w odpowiednim momencie wykonać pewnych czynności zabezpieczających. Jest nam bardzo przykro z tego powodu — powiedział dziennikarzom.

— Już podjęliśmy starania, by dotrzeć do dziewczynki i jej mamy i bezpośrednio je przeprosić. Natychmiast też poprawimy nasze procedury. Musimy dbać o bezpieczeństwo, ale nie wolno nam przy tym doprowadzać do sytuacji takich, jak zaistniała — dodał.

RadioZET.pl/Twitter/Gazeta.pl/MP

Oceń