Tablice "Strefa wolna od LGBT" przed wjazdem do miast. Kontrowersyjny happening

23.01.2020 16:30
Strefa wolna od LGBT
fot. Bart Staszewski Twitter (3)

Działacze walczący z dyskryminacją LGBT postawili na niekonwencjonalny happening. Pod tabliczkami z nazwami miejscowości, których władze przegłosowały uchwały o „strefach wolnych od LGBT”, umieścili napisy o takiej treści. - Chciałem zwrócić uwagę czym są te strefy i jak absurdalnie wyglądają stanowiska gmin – komentował Bartosz Staszewski, inicjator akcji.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Kilkadziesiąt polskich samorządów, od gmin, przez powiaty po województwa (lubelskie, podkarpackie, czy małopolskie) przyjęło uchwały o tzw. strefach wolnych od LGBT. Mniejszości seksualne i ich obrońcy odbierają te akty prawne jako przykład rażącej dyskryminacji.

Zobacz także

Spór światopoglądowy z mniejszościami LGBT rozgrzewa Polaków nieprzerwanie od kilku lat. Przeciwnicy mówią o „ideologii”, ataku na instytucję rodziny. Zwolennicy dostrzegają każdy przejaw dyskryminacji, jak chociażby wspomniane uchwały samorządów.

Skutek owych uchwał postanowił podkręcić Bartosz Staszewski. Organizator Marszu Równości w Lublinie połączył uchwały samorządów niechętnych LGBT z tabliczkami wjazdowymi do miast. W kontrowersyjnym happeningu chciał przykuć uwagę i pokazać, do czego zmierza Polska ze „strefami wolnymi od LGBT”.

Zobacz także

Projekt fotograficzny „Strefy Wolne od LGBT” ma skłonić do rozmowy nad lokalnymi rezolucjami jakie powzięli samorządowcy. Pojadę do 36 takich stref i sfotografuje mieszkańców LGBT

– przekazał Bartosz Staszewski, inicjator akcji.

Jak zapowiedział, tak czyni. Staszewski upublicznił zdjęcia aktywistów na tle tabliczek miast, m. in. Świdnika, Końskowoli czy Puław (woj. lubelskie) pod którymi umieścił tabliczki z napisem „strefa wolna od LGBT”.

Odbiór społeczny wzbudza kontrowersje. Zdaniem rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara w tej sprawie wystarczyłyby wyłącznie twarze.

- Tabliczki są zbędne. Twarze ludzi przemawiają same za siebie i to powinno być siłą projektu - napisał Adam Bodnar, na Twitterze 

Inicjatywa wywołała spore poruszenie. Ośrodek Monitorowania Zachowań Ksenofobicznych i Rasistowskich zwrócił uwagę, że nie są to prawdziwe tablice, a element happeningu. Spora część odbiorców wzięła je za prawdziwy znak.

RadioZET.pl/Twitter/Bartosz Staszewski Twitter