B. zomowiec aresztowany za pacyfikację kopalni "Wujek". IPN chce surowej kary

12.06.2019 14:47
B. zomowiec aresztowany za pacyfikację kopalni "Wujek". IPN chce surowej kary
fot. East News

Przekazany Polsce Roman S., były zomowiec, podejrzany o udział w pacyfikacji kopalni „Wujek”, trafił do aresztu – poinformowała Polska Agencja Prasowa. IPN postawił mu zarzut popełnienia zbrodni komunistycznej. Grozi mu wieloletnie więzienie.

Sąd Rejonowy Katowice-Zachód zastosował wobec S. środek zapobiegawczy w formie aresztu tymczasowego. Informację przekazał mediom wiceprezes sądu Łukasz Ciszewski.

W dniu dzisiejszym sąd utrzymał w mocy stosowanie wobec podejrzanego środka zapobiegawczego w postaci tymczasowego aresztowania i przedłużył jego okres do 6 lipca br.

Łukasz Ciszewski, sędzia SR Katowice-Zachód

Uzasadnienie decyzji sądu ma być gotowe w przeciągu tygodnia.

IPN wnioskował o areszt Romana S. oraz karę 10 lat więzienia w obawie przed próbą ucieczki i chęcią dalszego ukrywania się. Mężczyzna ścigany był Europejskim Nakazem Aresztowania (ENA), zrzekł się obywatelstwa polskiego. Zatrzymano go 17 maja w Chorwacji. Władze tego kraju zgodziły się na wydanie go polskim organom sprawiedliwości.

Roman S. był członkiem plutonu specjalnego Pułku Manewrowego KW MO w Katowicach. Posądza się go o zbrodnię przeciwko ludzkości.

Zobacz także

- Zbrodnia ta, która nie ulega przedawnieniu, polegała - jak dodaje IPN - na stosowaniu represji i naruszaniu praw człowieka w ten sposób, że Roman S. wziął "udział w pobiciu strajkujących górników kopalni „Wujek” i użył niebezpiecznego narzędzia w postaci broni palnej" – argumentował IPN.

Pacyfikujący protest w 1981 roku słyszeli już wyroki po latach. Sąd Apelacyjny w Katowicach skazał w 2008 roku prawomocnie b. dowódcę plutonu specjalnego Romualda C. na 6 lat więzienia, a 13 jego podwładnym wymierzył od 3,5 do 4 lat więzienia. Kasacja do Sądu Najwyższego nie pomogła. Sprawiedliwość została wymierzona 28 lat po tragedii. Możliwe, że w opisywanej powyżej historii oskarżony będzie próbował wykorzystać podobną ścieżkę odwoławczą.

Sprawie przygląda się minister sprawiedliwości Zbigniew Ziobro. Na wieść o przejęciu S. zapowiedział, że "w przypadku zbrodni przeciwko ludzkości upływ czasu nie powinien mieć dla prokuratury znaczenia".

- Nikt, kto dopuścił się przestępstw w przeszłości, nawet jeśli to było niemal czterdzieści lat temu, nie powinien czuć się spokojny - mówił.

RadioZET.pl/PAP