Przez miesiąc odwiedzał znajomego, który...nie żył. "Był przekonany, że śpi"

06.11.2019 12:41
Świdnica
fot. Damian Klamka/East News

71-letni mieszkaniec Świdnicy (woj. dolnośląskie) prawdopodobnie od miesiąca już nie żył, co nie przeszkodziło jego znajomemu regularnie go odwiedzać. Mężczyzna utrzymuje, że nie wiedział, iż jego kolega nie żyje - myślał, że po prostu śpi. Teraz odpowie za znieważenie zwłok.

O sprawie z dolnośląskiej Świdnicy informuje TVN24. Policję zaalarmowali mieszkańcy jednego z tamtejszych bloków, zaniepokojeni faktem, że od miesiąca nie widzieli swojego sąsiada. Gdy wezwani na miejsce funkcjonariusze wyważyli zamknięte drzwi do mieszkania, okazało się, że w środku znajduje się ciało 71-latka. 

Zobacz także

- Zwłoki znajdowały się w znacznym stadium rozkładu. Sekcja zwłok nie wykazała w obrębie kości obrażeń ciała wskazujących na działanie osób trzecich, ale biegły - ze względu na stan zwłok - nie był w stanie podać przyczyny zgonu - mówi w rozmowie z TVN24 Marek Rusin z Prokuratury Rejonowej w Świdnicy.

Odwiedzał zmarłego, bo myślał, że ten...śpi

W toku śledztwa ustalono, że w mieszkaniu denata przez ostatni miesiąc ktoś regularnie przebywał. Świadkowie zeznali, że słyszeli otwierane drzwi oraz widzieli zapalone światło . Okazało się, że w lokalu przebywał znajomy 71-latka. Mężczyzna usłyszał już zarzuty znieważenia zwłok. Zdaniem śledczych musiał wiedzieć o zgonie i celowo nie powiadomił o nim ani rodziny zmarłego ani żadnej instytucji.

Zobacz także

- Uważamy, że takie działanie, poprzez zaniechanie, jest znieważeniem zwłok. Gdyby prawidłowo zareagował, nie doszłoby do takiej sytuacji - twierdzi prok. Rusin, dodając, że taka postawa 58-latka "doprowadziła do rozkładu gnilnego, zeszkieletowania i zalęgnięcia się owadów w ciele zmarłego” (cytat za: tvn24.pl).

Zobacz także

Jak przyznał prok. Rusin, zatrzymany potwierdził, że odwiedzał swojego znajomego. - Jednak - jak twierdzi - był przekonany, że mężczyzna śpi. Sam zresztą także nocował w mieszkaniu zmarłego - dodaje. Teraz 58-latkowi grozi nawet do dwóch lat pozbawienia wolności. 

RadioZET.pl/tvn24.pl