Zamknij

Śmierć 70-latki i jej matki. Przez wiele dni w ich mieszkaniu światło paliło się non stop

24.01.2022 18:03
Seniorki zmarły w mieszkaniu. Mogły mieć COVID-19
fot. KRYSTIAN DOBUSZYNSKI/REPORTER, zdj. ilustracyjne

70-latka i jej 94-letnia matka zmarły w zaciszu mieszkania w Świebodzicach (woj. dolnośląskie). Od wielu dni nie było z nimi kontaktu, a ciała zmarłych zauważyli dopiero strażacy, po wyważeniu drzwi w budynku. Ustalono, że przez wiele dni w mieszkaniu obu pań nieprzerwanie świeciło się światło.

Śmierć 70-latki i 94-latki wyszła na jaw, gdy strażacy wyważyli drzwi w ich mieszkaniu. Doszło do tego 12 stycznia.

Jak podała wałbrzyska "Gazeta Wyborcza", wcześniej przez dwa tygodnie w mieszkaniu świeciło się światło. Nikt z sąsiadów nie zwrócił jednak na to uwagi.

Matka i córka zmarły w mieszkaniu. Światło świeciło się non stop 

– O tym, że coś mogło się stać dwóm świebodziczankom, dowiedzieliśmy się od pani, która zadzwoniła do nas. Była to córka jednej z tych pań i wnuczka drugiej. Pani mieszka gdzieś w województwie pomorskim i zadzwoniła do nas, że nie może się z mamą i babcią skontaktować – mówił "GW" Robert Sysa, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Świebodzicach.

Córka jednej i wnuczka drugiej ze zmarłych kobiet miała zadzwonić do Ośrodka dopiero 12 stycznia. Powiedziała, że od końca grudnia nie ma kontaktu z mamą i babcią. Pracownicy opieki wybrali się na miejsce i z wywiadu w sąsiedztwie nabrali podejrzeń, że coś jest nie tak.

Seniorki nie były podopiecznymi OPS. Szef Ośrodka zaznaczył, że gdyby było inaczej, nie doszłoby do tragedii. – Córka niestety zwróciła się do nas za późno. Być może, gdyby dała znać 27, 28 czy 29 grudnia, te kobiety by żyły – powiedział "GW" dyrektor Sysa. Zaznaczył też, że przerażać może też trwająca wiele dni bierność sąsiadów. Tym bardziej że od śmierci kobiet w mieszkaniu świeciło się światło.

Seniorki zmarły na COVID-19? Biegły wykonał testy

Prokuratura w Świdnicy podała w dzienniku, że na ciałach zmarłych nie było żadnych śladów ran, natomiast znalazły się takie, które mogą potwierdzić, że panie zmarły na COVID-19. Na miejsce natychmiast ściągnięto więc biegłego, który miał sprawdzić, czy pacjentki były zarażone. Testy antygenowe, które wykonał na miejscu, pokazały, że istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że mamy do czynienia właśnie z koronawirusem. Ten wątek nie jest jednak przesądzony, wciąż śledczy czekają na wyniki sekcji zwłok. Informacja ma pojawić się po sekcji obu ciał.

RadioZET.pl/Walbrzych.wyborcza.pl

C