Zamknij

Horror na porodówce. Lekarz urwał dziecku główkę. Matka walczy o odszkodowanie

Magdalena Barszczak
22.07.2020 09:05
poród
fot. Shutterstock.com (zdj. ilustracyjne)

Dramat na porodówce w Świebodzicach. Lekarz urwał wcześniakowi główkę. Matka dziecka walczy o 600 tys. zł za śmierć bliskiej osoby. Wkrótce ma ruszyć proces w tej sprawie.

O horrorze, do którego doszło w styczniu 2017 roku, poinformował portal wp.pl. Wkrótce ma ruszyć proces w sprawie porodu w Świebodzicach (woj. dolnośląskie). Natalia trafiła do szpitala w 22. tygodniu ciąży. Narzekała na silny ból brzucha i plamienie.

Zobacz także

Lekarz urwał dziecku główkę podczas porodu

Tego dnia lekarzem dyżurnym był Krzysztof S. Kobieta zaczęła rodzić przed terminem, w połowie piątego miesiąca ciąży. Dodatkowo dziecko zaczęło się rodzić nóżkami do przodu. Ginekolog zastosował więc specjalistyczny chwyt Veita-Smelliego.

Palec środkowy jednej ręki włożył do ust dziecka, a wskazujący i serdeczny oparł po obu stronach jego szczęki. Kiedy pociągnął, rozegrał się dramat. Jak zeznała położna, medyk wyciągnął ciało noworodka bez główki.

Ginekolog próbował jeszcze wyjąć główkę dziecka za pomocą narzędzi. Gdy to się nie udało, uśpił pacjentkę i wykonał zabieg łyżeczkowania macicy, podczas którego usunięto z jej ciała główkę. Kobieta zorientowała się, co się stało dopiero po przebudzeniu.

Zobacz także

"Metoda Veita-Smelliego nie była wykonana prawidłowo"

W sprawę zaangażował się Rzecznik Praw Pacjenta. Orzeczono, że Natalię należało przewieźć do lepszego szpitala, co zwiększyłoby szanse na przeżycie dziecka. Ginekolog, który zajmował się kobietą, oświadczył, że pacjentka nie chciała jechać do innej placówki. Kobieta twierdzi, że nie pytano jej o tę kwestię.

Powołany przez rzecznika konsultant ocenił także, że lekarz, wbrew sztuce lekarskiej, nie wykonał badania wewnętrznego ani USG. Miał także nieprawidłowo wykonać chwyt Veita-Smelliego.

Metoda Veita-Smelliego nie była wykonana prawidłowo, gdyż zastosowano ją przed rozwarciem zupełnym i była wykonana z użyciem dużej siły, która spowodowała oderwanie główki. W tej bardzo niekorzystnej sytuacji położniczej, która powstała na skutek nieprawidłowo przeprowadzonej pomocy, należało zamiast użycia siły fizycznej spróbować natychmiast nacisnąć ujście szyjki macicy i w ten sposób spowodować większe rozwarcie ujścia, pozwalając urodzić główkę płodu bez jej tragicznej dekapitacji

– ocenił prof. Sławomir Suchocki, cytowany przez wp.pl.

Jak twierdzi Bartłomiej Chmielowiec, Rzecznik Praw Pacjenta, w sprawie doszło do naruszenia ustawy o prawach pacjenta. Mama Nadii pozwała szpital na drodze cywilnej. Żąda zadośćuczynienia za naruszenie praw pacjenta oraz zadośćuczynienia dla rodziców i brata za śmierć dziecka. Chodzi o kwotę 600 tys. zł.

Szpital wydał oświadczenie po śmierci dziecka.

Naszej pacjentce składamy szczere kondolencje i wyrazy głębokiego współczucia z powodu utraty dziecka. Rozumiemy, jak trudne chwile teraz przechodzi. Ratowanie zdrowia i życia młodej kobiety, która zgłosiła się z poronieniem zagrażającym, było dla naszego zespołu równie ważne, jak bezpieczeństwo płodu. Niestety mimo wysiłków lekarzy ciąży nie udało się utrzymać

- brzmi treść komunikatu placówki, cytowanego przez wp.pl.

Jak przekazała mec. Małgorzata Hudziak, pacjentka czeka teraz na wyznaczenie terminu rozprawy. "Sąd musi rozstrzygnąć jedną kwestię: czy to był poród i dziecko zmarło przez błąd lekarza, czy też poronienie, które dotyczy ciąży do 22. tygodnia. W przypadku Natalii dwóch godzin brakowało do tego, by zaczął się 23. tydzień. Dziecko miało szansę na przeżycie" - oświadczyła.

Zobacz także

RadioZET.pl/WP.pl