Zamknij

Białoruś oskarża Polskę o "próbę bezpośredniej agresji". Migranci wrócili do koczowiska

16.11.2021 00:30
Granica polsko-białoruska. Relacja 16 listopada
fot. Twitter/Terytorialsi

Sytuacja na granicy z Białorusią we wtorek była napięta. Doszło do zamieszek. MON podał, że migranci zostali wyposażeni przez białoruskie służby w granaty hukowe i obrzucili polskich żołnierzy i funkcjonariuszy. Ci odpowiedzieli armatkami wodnymi. Kryzysem zajmował się także Sejm.

Część uchodźców pilnowanych przez białoruskie służby podjęła we wtorek próbę sforsowania przejścia granicznego w Kuźnicy. Polska policja użyła gazu i armatek wodnych.

Policja poinformowała, że rannych zostało dziewięciu funkcjonariuszy. – Najciężej ranny policjant obecnie jest po diagnostyce w szpitalu, na własną prośbę ten szpital w tej chwili opuścił, zresztą deklarując, że chce jak najszybciej wracać do swoich kolegów i do działań. Na szczęście te obrażenia nie zagrażają w żaden sposób jego życiu, a też w jakimś poważnym stopniu zdrowiu - powiedział komendant główny policji gen. insp. Jarosław Szymczyk na antenie Polsat News.

Białoruś oskarża Polskę o "próbę bezpośredniej agresji"

Szymczyk przekazał też, że Prokuratura Rejonowa w Sokółce podjęła decyzję o wszczęciu śledztwa ws. podejrzenia czynnej napaści na funkcjonariuszy policji, SG i żołnierzy.

Własne dochodzenie wszczęli też Białorusini, którzy według eksperta ds. terroryzmu dr Wojciecha Szewko i niezależnego białoruskiego serwisu Nexta zarzucili polskim służbom próbę bezpośredniej agresji podczas akcji odpierania migrantów forsujących przejście graniczne. "W godzinach wieczornych w miejscu, w którym atakowano granicę RP pojawili się białoruscy funkcjonariusze, którzy zachowywali się, jakby zabezpieczali dowody w śledztwie" - poinformował we wtorek późnym wieczorem rzecznik ministra koordynatora służb specjalnych Stanisław Żaryn. W jego ocenie „wygląda to jak przygotowanie do akcji propagandowej przeciwko Polsce”.

Policja wieczorem poinformowała, że sytuacja na granicy jest opanowana. "Nie odnotowujemy poważniejszych incydentów” - przekazano.

Według Straży Graniczne grupa uchodźców wróciła w rejon dawnego obozu niedaleko Kuźnicy. Z kolei niezależni białoruscy dziennikarze przekazali, że niektórzy uchodźcy zostali w namiotach na przejściu granicznym, a resztę białoruscy funkcjonariusze przyprowadzili do centrum transportowo-logistycznego „Bremino”. Z tych doniesień wynika, że przygotowanie centrum zlecił Aleksandr Łukaszenka.

Sytuacja na granicy polsko-białoruskiej na żywo

Kryzys na  granicy polsko-białoruskiej eskaluje od 8 listopada, gdy w rejon przejścia w Kuźnicy dojechała od Białorusi pierwsza duża grupa migrantów, głównie z Iraku. W ostatnich dniach polskie służby wskazywały, że ich białoruscy odpowiednicy szykują migrantów na duży szturm.

Granica polsko-białoruska. Drugi tydzień eskalacji kryzysu migracyjnego

Po nocy z poniedziałku na wtorek MON przekazało, że "białoruskie służby pod osłoną nocy niszczą ogrodzenie, by umożliwić migrantom nielegalne przekroczenie granicy" – poinformowało ministerstwo. 

Kryzys na granicy wywołał burzliwą dyskusję o zmianę obowiązujących zapisów w kontekście stanu wyjątkowego. Rządzący przygotowali nowelę projektu ustawy o ochronie granicy państwowej. Nowe przepisy mają zapewnić skuteczność działań podejmowanych przez Straż Graniczną, tak aby chronić granicę w przypadku zagrożenia bezpieczeństwa państwa lub porządku publicznego. Zakłada on również dopuszczenie – na specjalnych zasadach – dziennikarzy, by mogli pracować w obszarze przygranicznym.

RadioZET.pl/PAP