Szaflary. Dlaczego egzaminator nie ratował 18-latki? ''Był w szoku''

Dominik Gołdyn
29.08.2018 16:32
Szaflary
fot. MICHAL ADAMOWSKI/REPORTER/East News

Nie milkną echa tragicznego wypadku na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach. Jak mówią świadkowie zdarzenia, którzy ratowali poszkodowaną 18-latkę, egzaminator z ''elki'' stał obok i nic nie robił. Adwokat Pociej w rozmowie z ''WP'' tłumaczy, dlaczego jego klient nie ratował umierającej kursantki. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Do wypadku doszło w czwartek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach. 18-latkę z ciężkimi obrażeniami przewieziono do szpitala w Nowym Targu, gdzie zmarła. Zdarzenie zarejestrowało kilka kamer, w tym kamera w pojeździe, kamera w pociągu i kamera przemysłowa na budynku.

Świadkowie, którzy przybiegli na miejsce tragedii zeznali, że egzaminator nie udzielał dziewczynie pomocy. Miał stać obok i nic nie robić. Mec. Władysław Pociej broni swojego klienta. 

- Kto jest na tyle zborny, że bezpośrednio po wypadku, z którego sam ledwo uchodzi z życiem, jest w stanie od razu podejmować racjonalne decyzje? Ten człowiek, co oczywiste, był w szoku, bo wypadek wydarzył się na jego oczach, z jego samochodem i jego współpasażerką - mówi w rozmowie z ''Wirtualną Polską''.  

Zdaniem adwokata, egzaminator nie miał możliwości podjęcia skutecznych działań. - On ma do dyspozycji tylko pedał hamulca. Nie może zatrzymać samochodu przed znakiem "stop", bo wtedy kursant powie: "przecież zatrzymałbym auto, czy pan chce mnie oblać?" - dodaje. 

Tragedia w Szaflarach

W poniedziałek 62-letni egzaminator usłyszał zarzut nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. 

Podejrzany po przedstawieniu zarzutów nie przyznał się do winy. Z zeznań egzaminatora wynika, że zdająca egzamin 18-latka, mimo znaku stop i tzw. krzyży św. Andrzeja, nie zatrzymała samochodu przed przejazdem kolejowym. Egzaminator również nie zareagował na znak stop, ale zeznał, że zamierzał po przejechaniu torów zatrzymać pojazd i zakończyć egzamin z wynikiem negatywnym.

We wtorek w Chyżnem w gminie Jabłonka odbył się pogrzeb 18-letniej Angeliki. Nastolatkę żegnała najbliższa rodzina i tłumy przyjaciół.

RadioZET.pl/Wirtualna Polska/DG