Miał robić wszystko, by nie zdać. Były kursant wspomina egzaminatora z Szaflar. „Czytał gazetę, bawił się telefonem”

Dominik Gołdyn
07.09.2018 14:45
Szaflary
fot. PAP

Zdaniem śledczych po przeprowadzonym w piątek w Szaflarach eksperymencie procesowym egzaminator prawa jazdy mógł uniknąć zderzenia auta z pociągiem podczas egzaminu. Dziennikarz „Gazety Wyborczej” rozmawiał z chłopakiem, który w przeszłości zdawał egzamin u Edwarda R. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Eksperyment polegał na ustawieniu na torach samochodu, dokładnie w miejscu, w którym 23 sierpnia doszło do tragedii. W trakcie eksperymentu pociąg zbliżył się do pojazdu stojącego na torach. Zdaniem śledczych egzaminator, widząc, że zdająca nie zatrzymała auta przed znakiem STOP, mógł bezpiecznie zatrzymać pojazd jeszcze przed torami i uniknąć tragedii.

Śledczy stwierdzili również, że kiedy auto już stanęło na torach i zgasł silnik, egzaminator mógł dać komendę do ucieczki. Wówczas kursantka zdążyłaby uciec z samochodu.

Tragedia w Szaflarach 

Egzaminator uczestniczył w eksperymencie w sposób bierny. Jak podaje „Gazeta Wyborcza”, na miejscu była rodzina zmarłej Angeliki, ich pełnomocnik, obrońca egzaminatora oraz chłopak, który trzykrotnie zdawał egzamin na prawo jazdy u Edwarda R. 

– Za każdym razem kończyłem jazdę z wynikiem negatywnym. Co zapamiętałem z egzaminu? To, że w ogóle nie patrzył na drogę. Czytał gazetę, bawił się telefonem. I robił wszystko, żeby kursant nie zdał egzaminu – mówi w rozmowie z „GW” chłopak.

Zobacz także

Chłopak wspomina, że wraz z kilkoma innymi osobami złożył zażalenie do WORD w Nowym Sączu. – Usłyszeliśmy tylko, że oskarżenia są bezpodstawne i zagrożono nam sądem. Odpuściliśmy – dodaje. 

Egzaminator usłyszał zarzut nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym. Nie przyznał się do winy. Mężczyzna w ostatnim momencie przed zderzeniem z pociągiem uciekł z samochodu. Na nagraniach z kamer z wnętrza samochodu nie słychać, aby nawoływał kursantkę do opuszczenia pojazdu.

Egzaminatorowi grozi kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

RadioZET.pl/PAP/Gazeta Wyborcza/DG