Tragedia w Szaflarach. Świadkowie próbowali ratować 18-latkę

Redakcja
26.08.2018 11:15
Wypadek w Szaflarach
fot. Michal Adamowski/REPORTER

W czwartek na niestrzeżonym przejeździe kolejowym w Szaflarach, pociąg uderzył w samochód, w którym trwał egzamin na prawo jazdy. Zginęła 18-latka. Dziennikarzom ''Faktu'' udało się dotrzeć do świadków tragedii. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Na nagraniu opublikowanym przez portal Podhale24 widać, jak samochód egzaminacyjny wjechał na niestrzeżony przejazd kolejowy i się zatrzymał. Egzaminator, który jechał z 18-letnią dziewczyną, dostrzegł pociąg i zdołał uciec z samochodu.

Po kilku sekundach nadjeżdżający pociąg relacji Nowy Targ–Zakopane uderzył w samochód. 18-latkę, która była w aucie, z ciężkimi obrażeniami przewieziono do szpitala w Nowym Targu. Mimo wysiłków lekarzy nie udało jej się uratować. 

Tragedia w Szaflarach: świadkowie 

Rafał Kwak, który przybiegł na miejsce tragedii mówi, że to świadkowie wezwali pogotowie ratunkowe. Instruktor stał obok i nic nie robił. - Chciałem, żeby podał mi apteczkę, ale nie był w stanie jej znaleźć. Ona jeszcze oddychała, ale bardzo charczała, miała coraz słabszy oddech. Gasła na naszych oczach – opowiada. 

Zobacz także

– Dziewczyna miała wielką ranę głowy, jej krew była wszędzie, próbowaliśmy to zatamować. Słyszałem jej ciężki oddech, gasła na naszych oczach – wspomina 39-letni Michał. 

Jak dowiedział się reporter Radia ZET, w piątek prokuratura z Nowego Targu wszczęła śledztwo w sprawie czwartkowego wypadku w Szaflarach. Śledztwo będzie prowadzone pod kątem nieumyślnego spowodowania katastrofy w ruchu lądowym. 

Śledczy w toku oględzin zabezpieczyli zapis z kamery w samochodzie, w którym trwał egzamin na prawo jazdy. 

RadioZET.pl/Fakt/DG