Szaflary. Ujawniono treść zeznań egzaminatora

Dominik Gołdyn
28.08.2018 11:26
Szaflary
fot. Michal Adamowski/REPORTER

Egzaminator, który w czwartek razem ze zdającą egzamin 18-latką wjechał na niestrzeżony przejazd kolejowy w Szaflarach, nie przyznaje się do winy. Prokuratorzy ujawnili, jak się tłumaczył. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Zarzut nieumyślnego doprowadzenia do katastrofy w ruchu lądowym ze skutkiem śmiertelnym usłyszał w poniedziałek egzaminator prawa jazdy. W samochód, w którym prowadził on egzamin, uderzył pociąg w miejscowości Szaflary. Zginęła 18-letnia kursantka. Grozi mu kara od 6 miesięcy do 8 lat pozbawienia wolności.

Jak poinformowała ''Gazeta Krakowska'', mężczyzna stawił się w prokuraturze w towarzystwie adwokata Władysława Pocieja. To znany krakowski mecenas, który broni kierowcę seicento, który kilkanaście miesięcy temu miał kolizję z limuzyną ówczesnej premier Beaty Szydło.

- Mój klient przyznał się, że brał udział w zdarzeniu, ale nie przyznaje się do stawionych mu zarzutów - powiedział mec. Pociej. 

Z zeznań egzaminatora wynika, że zdająca egzamin 18-latka mimo znaku stop i tzw. krzyży św. Andrzeja nie zatrzymała samochodu przed przejazdem kolejowym. Egzaminator również nie zareagował na znak stop, ale zeznał, że zamierzał po przejechaniu torów zatrzymać pojazd i zakończyć egzamin z wynikiem negatywnym.

Tragedia w Szaflarach 

Oskarżony zeznał, że z przyczyn niewyjaśnionych pojazd zatrzymał się na torach i zgasł. Mimo próby ponownego uruchomienia silnika, nie udało się tego zrobić. Mężczyzna wybiegł z ''elki'' bo liczył, że zdąży przepchnąć auto poza tory. Według prokuratury, egzaminator nie dał 18-latce jasnego polecenia by sama opuściła pojazd.

Zdarzenie zarejestrowało kilka kamer, w tym kamera w pojeździe, kamera w pociągu i kamera przemysłowa na budynku.

RadioZET.pl/Gazeta Krakowska/PAP/DG