Zamknij

Szczątki 12-latki w polskiej jaskini. Przełomowe ustalenia archeologów

01.06.2021 11:03
Szczątki 12-latki w Jaskini Tunel Wielki. To Skandynawka
fot. Albin Marciniak/East News, zdj. ilustracyjne

Szkielet około 12-letniej dziewczynki, pochodzącej ze Skandynawii, odkryty w jaskini Tunel Wielki na terenie Jury Krakowsko-Częstochowskiej, należy do dziecka pochowanego w dobie potopu szwedzkiego. Analizujący kościec naukowcy byli zaskoczeni, że dziecko pochowano z czaszką ptaka (zięby) w ustach.

Szczątki ok. 12-letniej dziewczynki pochowano w bardzo płytkim grobie - tuż pod powierzchnią w jednej z dwóch komór jaskini Tunel Wielki (Małopolska) położonej niedaleko Ojcowa.

Nie samo znalezisko zadziwiło najbardziej archeologów, a fakt, że dziecko zostało pochowane z czaszką ptaka (zięby) w ustach. Druga ptasia czaszka znajdowała się tuż przy policzku dziecka.

Szkielet 12-letniego dziecka w jaskini. Badacze: Przybyło do Polski w czasie potopu szwedzkiego 

Szkielet znaleziono w jaskini kilkadziesiąt lat temu, w czasie wykopalisk. Jednak dopiero w ostatnich latach naukowcy przyjrzeli się odkryciu i po szczegółowych analizach doszli do przełomowych wniosków. Po kilku latach są prawie pewni, że dziewczynka przybyła do Polski wraz z wojskami szwedzkimi, które najechały Rzeczpospolitą na początku drugiej połowy XVII w.

"To nie były typowe badania archeologiczne. Aby dojść do takiego wniosku, musieliśmy zastosować szerokie spektrum metod badawczych. To była detektywistyczna praca" - mówi PAP dr Małgorzata Kot, z Wydziału Archeologii Uniwersytetu Warszawskiego. Znalezisko analizowano w ramach projektu finansowanego przez Narodowe Centrum Nauki.

"Nietypowy pochówek jak na obszar Polski"

Co pozwoliło badaczom na tak konkretne ustalenia? Jak sami mówią, złożyło się na to bardzo wiele pośrednich dowodów. Po pierwsze pochówek ten był bardzo nietypowy, jak na obszar Polski. Z analiz genetycznych wynikło, że zmarła nie była Słowianką - tropy prowadziły przede wszystkim w kierunku ziem zamieszkałych przez Finów. Naukowcy mieli problemy z precyzyjnym określeniem czasu śmierci, ostatecznie udało się ustalić, dzięki zastosowaniu metody radiowęglowej, że doszło do niej w drugiej połowie XVII lub w XVIII wieku.

W tropie pomogła też wiedza na temat rytuałów pogrzebowych w ówczesnej Skandynawii. Nie udało im się znaleźć bezpośrednich analogii, ale zwrócili uwagę, że w niektórych regionach Finlandii kilkaset lat temu chrześcijaństwo nie było jeszcze tak mocno zakorzenione i nierzadkie były praktyki nawiązujące do czasów pogańskich. Jak mówi dr Kot, w niektórych jej częściach, jak w Karelii, jeszcze w XIX wieku osoba, która zginęła w lesie, musiała być pochowana nie na cmentarzu, lecz właśnie w lesie. "Nasz fiński kolega, doktor Frog, zwrócił uwagę na to, że ptaki symbolizowały nawet wówczas wędrówkę duszy po śmierci. Jednak pochówków z głowami ptaków nie znamy z terenu północno-wschodniej Skandynawii" - zaznacza dr Kot.

Zobacz także

"Zaczęliśmy szukać okoliczności, kiedy w XVII i XVIII wieku "ludzie z północy" mogli się znaleźć w rejonie Ojcowa. Na plan pierwszy zdecydowanie wysuwa się tutaj czas potopu szwedzkiego, podczas którego najeźdźcy jeszcze w 1655 r. zajęli ojcowski zamek, obsadzając go swoją załogą" - opowiada PAP dr Michał Wojenka z Instytutu Archeologii Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie.

RadioZET.pl/PAP