Wysoko postawiony policjant znęcał się nad partnerką? Miał jej wykręcać ręce

27.06.2019 13:49
Policja
fot. Shutterstock

Wysoko postawiony funkcjonariusz policji ze Szczecina miał przez kilka lat znęcać się fizycznie i psychicznie nad swoją partnerką, również policjantką. W sprawie prowadzone jest postępowanie prokuratorskie, ale na razie nikomu nie przedstawiono zarzutów. 

Tę bulwersującą historię opisał Onet, do którego redakcji przyszedł list. Jego autorem jest osoba dobrze poinformowana w sprawie, a przy tym zbliżona do obojga policjantów. Według  informacji na początku czerwca w ich mieszkaniu interweniowała policja, którą wezwała kobieta. Jej partner, Jan K., zastępca naczelnika w jednym z wydziałów Komendy Wojewódzkiej Policji w Szczecinie, miał ją wyrzucić za drzwi w środku nocy. 

Zobacz także

– Ubrana była w samą piżamę, zadzwoniła na policję od sąsiadów. Na miejscu pojawił się patrol interwencyjny, później — jako że sprawa dotyczyła policjantów, ich przełożeni oraz wydział kontroli. Poszkodowana złożyła zawiadomienie o znęcaniu się, informując, że trwa to już kilka lat — opowiada osoba zbliżona do sprawy. „Jako dowód przedstawiła nagrania w postaci audio i wideo, jak również obdukcję na złamanie, które miała rok temu. Zeznała, że niejednokrotnie siadał na niej i wykręcał jej ręce. Odgrażał się, wspomniała nawet, że była sytuacja, kiedy groził jej nożem. Czuł się pewnie, gdyż informował ją, że ma znajomości i w razie co ją zniszczy” – tak relacjonował tę sprawę informator Onetu. 

Prokuratura zajęła się sprawą, ale...

Dziennikarka Onetu początkowo kontaktowała się z prokuraturami w Szczecinie oraz w Gorzowie Wielkopolskim. Postępowanie w tej sprawie zaczęła prowadzić ta druga, ale dopiero po dziennikarskim telefonie. 

– Zostały przekazane materiały z prokuratury szczecińskiej dotyczące przestępstwa fizycznego i psychicznego znęcania się nad partnerką przez Jana K. [...] Wszystko jest na wstępnym etapie decyzji dotyczącej jednostki, która zajmie się prowadzeniem tego postępowania – mówi w rozmowie z Onetem prok. Roman Witkowski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Gorzowie Wielkopolskim.

Zobacz także

Co ten fakt oznacza? Tyle, że poza policją zaraz po interwencji sprzed trzech tygodni nikt inny nie przesłuchał ani Jana K., ani jego partnerki. K. nie usłyszał żadnych zarzutów, więc pomimo — wedle stanowiska prokuratury — toczącego się postępowania nadal ma dostęp do swojego biura. Relacje pracowników, do których dotarł Onet, potwierdzają, że z niego korzystał, chociaż formalnie przebywa obecnie na zwolnieniu lekarskim. 

Rzecznik policji w Szczecinie komentuje

Informator Onetu podkreśla, że jako wicenaczelnik wydziału, Jan K. ma dostęp do ściśle tajnych dokumentów, a także do billingów rozmów telefonicznych — nikt bowiem mu tego prawa nie ograniczył ani nie zablokował mu możliwości potencjalnego wpływania na ew. świadków (gdyby śledztwo takowych zaangażowało w sprawę). 

Co na ten temat mówi Komenda Wojewódzka Policji w Szczecinie, a więc pracodawca policjanta? „KWP w Szczecinie w ramach wewnętrznych procedur kontrolnych prowadzi w tej sprawie czynności wyjaśniające. Warto podkreślić, że uczestnicy zdarzenia byli trzeźwi i dotychczas nie zaistniały podstawy do zawieszenia funkcjonariusza” – wyjaśnia w rozmowie z Onetem Alicja Śledziona, rzecznik szczecińskiej KWP. 

Zobacz także

„Oznacza to, że najprawdopodobniej Jan K. w dalszym ciągu ma dostęp do wszelkich informacji dotyczących jego partnerki. Wydział, w którym zajmuje wysokie stanowisko, zajmuje się bowiem m.in. namierzaniem osób poszukiwanych. Jak dowiedzieliśmy się w prokuraturze, na tym etapie postępowania decyzję o zablokowaniu dostępu może podjąć jedynie policja w ramach wewnętrznych procedur. Czy to zrobiono? Na to pytanie KWP w Szczecinie nie udzieliło nam odpowiedzi” – czytamy w artykule Onetu. 

Mobbing i znęcanie się nad partnerką

Jan K. to według informacji Onetu funkcjonariusz, który sprawnie pnie się po szczeblach kariery. Po 11 latach służby został zastępcą naczelnika swojego wydziału. Artykuł sugeruje, że kiedyś zarzucono mu mobbing w pracy, aczkolwiek żadne reperkusje go z tego tytułu nie spotkały, a ukarana miała zostać osoba oskarżająca go o to. Doniesienia te zdementowała jednak rzecznik KWP.

W środowisku dużo mówiło się również o tym, jak źle traktuje swoją partnerkę. Miał wyrażać się o niej z pogardą, krzyczeć przez telefon. Nikt sprawy jednak nigdzie nie zgłaszał, nie spodziewając się, że mogło to eskalować do takiego poziomu. 

Zobacz także

Co więcej, jak podaje Onet (powołując się na autora listu), podczas interwencji sprzed trzech tygodni, także funkcjonariusze mieli pogardliwie odnosić się do partnerki K. Wypłynął także problem związany z ich 4-letnim dzieckiem — kto miałbym się nim zaopiekować w trakcie, gdy w sprawie rodziców prowadzone były czynności. Ostatecznie dziecko trafiło pod opiekę dziadków, a matka mogła się z nim skontaktować dopiero po interwencji śledczych. 

RadioZET.pl/Onet.pl