Zamknij

Trzecia dawka będzie konieczna? "Być może tylko dla określonej grupy osób"

28.06.2021 18:42
Krzysztof Kaniewski/REPORTER
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

W tej chwili nie ma twardych dowodów na to, że będzie potrzebne podawanie trzeciej dawki szczepionki przeciwko COVID-19 w populacji ogólnej – przekazała doradczyni premiera prof. Anna Piekarska. Zaznaczyła jednak, że badania wciąż trwają, a pewna grupa osób prawdopodobnie będzie wymagała dodatkowego zastrzyku.

Konieczność zastosowania trzeciej dawki w szczepieniu przeciw COVID-19 jest przedmiotem badań klinicznych. Minister zdrowia Adam Niedzielski mówił na poniedziałkowej konferencji prasowej, że brane są pod uwagę dwa założenia – przedłużenie odporności i wstrzyknięcie zmodyfikowanej dawki przeciw nowym mutacjom.

Wśród ekspertów pojawiają się też głosy, że trzecia dawka będzie konieczna tylko w określonych przypadkach. Oznacza to, że już dwukrotne podanie preparatu zapewnia wystarczającą ochronę u większości osób.

Szczepienie przeciw COVID-19 trzecią dawką? "Na razie brak dowodów, by było potrzebne"

– W tej chwili nie ma twardych dowodów na to, że będzie potrzebne podawanie trzeciej dawki szczepionki przeciwko COVID-19 w populacji ogólnej – powiedziała Radiu ZET profesor Anna Piekarska, kierownik kliniki chorób zakaźnych Uniwersytetu Medycznego w Łodzi. Doradczyni premiera tłumaczy jednak, że trzecia dawka może okazać się pomocna w niektórych, szczególnych przypadkach

– Mówi się głośno o tym, że faktycznie osoby w dużej immunosupresji, np. pacjenci po przeszczepach narządowych, oni odpowiadają słabo. Prawdopodobnie będą wymagali tej trzeciej dawki – zwróciła uwagę kierownik kliniki chorób zakaźnych UM w Łodzi. Profesor Piekarska zastrzegła jednak, że badania nad podawaniem trzeciej dawki w populacji ogólnej nadal trwają.

Według ustaleń "Dziennika Gazety Prawnej" rząd negocjuje zakup kolejnych dawek szczepionki przeciw COVID-19. Rozmowy z producentami prowadzi, jak przy poprzednim kontrakcie, Komisja Europejska. Polska ma mieć zagwarantowanych 30 mln dawek. Rząd zamierza ich użyć w ramach szczepień uzupełniających, jeśli Polsce zagrożą szybko rozprzestrzeniające się, niebezpieczne mutacje koronawirusa.