Zamknij

Tragedia w Szczyrku. Robotnicy wiedzieli, że ulatniał się gaz?

19.12.2019 11:03
Szczyrk
fot. Jakub Kaminski/East News

Szczyrk wciąż nie może pogodzić się z tragicznym wybuchem gazu, który doprowadził do śmierci 8-osobowej rodziny Kaimów. W czwartek odbędzie się ich pogrzeb. Tymczasem na jaw wychodzą nowe fakty w sprawie. Jak donosi Fakt, przy Leszczynowej 6 gaz ulatniał się przez 20 minut, a robotnicy wiedzieli, że doszło do uszkodzenia rury.

Pogrzeb ofiar wybuchu gazu w Szczyrku odbędzie się w czwartek. Rodzinę Kaimów pożegna w południe w kościele parafialnym pw. św. Apostołów Piotra i Pawła całe miasto. - To największa tragedia w historii Szczyrku – powtarza burmistrz kurortu Antoni Byrdy. W międzyczasie na jaw wychodzą kolejne fakty związane z eksplozją w budynku przy Leszczynowej 6.

Zobacz także

Jak ma wynikać z informacji śledczych, do których dotarł „Fakt”, robotnicy wiedzieli, że przewiercili się przez rurę gazową, ale nikogo o tym nie poinformowali i nie ostrzegli mieszkańców domu.

Według śledczych gaz ulatniał się 20 minut z uszkodzonego gazociągu, a pracownicy nie zgłosili awarii odpowiednim służbom. Po prostu oddalili się z placu budowy – czytamy w „Fakcie”.

Zobacz także

Wybuch w Szczyrku. To była potężna eksplozja

Do wybuchu gazu doszło 4 grudnia o godzinie 18.26 w domu przy ulicy Leszczynowej 6. Po eksplozji trzykondygnacyjny dom całkowicie się zawalił. Jak relacjonował jeden z mieszkańców Szczyrku, usłyszał nagle potężną eksplozję. "Myślałem, że piec mi wybuchł. Poleciałem na dół do kotłowni i patrzę – wszystko w porządku. Za chwilę już straż, alarm" - opowiadał.

Komendant wojewódzki Państwowej Straży Pożarnej w Katowicach nadbrygadier Jacek Kleszczewski przekazał, że siła eksplozji była tak ogromna, że uszkodzone zostały również trzy okoliczne budynki. Przyczyną wybuchu gazu było przewiercenie rury z gazem. - Firma zewnętrzna prowadziła jakieś prace i wszystko wskazuje na to, że wwiercili się w nasz gazociąg, dlatego doszło do uchodzenia gazu - mówił Radiu ZET rzecznik Polskiej Spółki Gazownictwa Artur Michniewicz. Firma, o której mowa, dzień po wybuchu odniosła się do sprawy i wydała oświadczenie. Komunikat firmy opublikowaliśmy poniżej:

Zobacz także

Pod gruzami zawalonego domu znalazło się osiem osób. Nikogo nie udało się uratować. Ofiary to znana w okolicy rodzina Kaimów, ludzie lubiani i szanowani. Ocalała tylko 34-letnia Katarzyna, która podczas wybuchu była akurat w pracy. Straciła całą rodzinę, w tym syna Szymonka. Pomoc dla kobiety zaczęła płynąć z całej Polski. W oświadczeniu wydanym za pośrednictwem siostry i szwagra poprosiła o uszanowanie żałoby i potrzeby ciszy. "Prosimy o modlitwy, a za każdy gest dobrej woli, wsparcia i współczucia wyrażamy dzisiaj głębokie podziękowania. Na odejście bliskich nie można się przygotować. Śmierć zawsze jest nie na miejscu i zawsze nie w porę…" – brzmiał fragment oświadczenia.

Po tragedii w Szczyrku trzy osoby z zarzutami

18 grudnia w sprawie zatrzymano trzy osoby. Jak przekazała w  środę Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej, zatrzymani to Roman D., prezes firmy budowlanej, która zleciła przewiert pod ulicą Leszczynową, oraz Marcin S. i Józef D. - pracownicy firmy budowlanej specjalizującej się w przewiertach podziemnych i wykonujący to zlecenie.

W czwartek wszyscy usłyszeli prokuratorskie zarzuty. Mężczyźni są podejrzani o sprowadzenie pożaru i zawalenia się budynku, w wyniku czego śmierć poniosło osiem osób. Grozi im do 12 lat więzienia.

RadioZET.pl/PAP/Fakt