Zamknij

Zamknięte szkoły i protesty nauczycieli? Nerwówka przed nowym rokiem szkolnym

02.07.2021 17:21
protest w szkole
fot. Adam STASKIEWICZ/East News

To jest gdzieś z tyłu głowy - przyznaje prof. Andrzej Horban, pytany o powrót do zdalnej nauki we wrześniu. Minister edukacji niechętnie, ale nie wyklucza, że uczniowie mogliby znów uczyć się hybrydowo, gdyby wariant delta faktycznie zaczął w Polsce dominować. Ale nad nowym rokiem szkolnym wiszą jeszcze inne czarne chmury. Największe nauczycielskie związki zarzucają rządowi niespełnione obietnice, domagają się rozmów i grożą protestami.

Powrót do szkół może doprowadzić do wzrostu zakażeń koronawirusem w połowie września - przyznał w programie "Newsroom" w WP główny doradca premiera ds. COVID-19 prof. Andrzej Horban. Podkreślił przy tym, że ten wrześniowy wzrost "jest z reguły nieduży". - Proszę sobie przypomnieć sytuację z zeszłego roku. 15 września był wzrost zachorowań, no ale taki, że myśleliśmy, że wszystko będzie w miarę okay - mówił Horban. Stwierdził, że do większego wzrostu liczby nowych zakażeń przyczynili się w październiku studenci, którzy "są bardziej ruchliwi niż dzieci w szkole". 

shutterstock_1998054890 (1)

Gwałtowny przyrost zakażeń jesienią 2020 roku

‧ fot. google.com

Powrót do nauki zdalnej czy do szkół?

Pojawia się pytanie, czy w związku z prawdopodobną kolejną falą zakażeń, która - jak alarmował pod koniec czerwca minister zdrowia Adam Niedzielski - może nadejść nie jesienią, ale już w połowie sierpnia, rząd rozważy skierowanie dzieci na naukę zdalną lub hybrydową od 1 września. - To jest gdzieś z tyłu głowy, ale bardzo chcielibyśmy tego uniknąć - przyznał Horban. Jak podkreślił, problemem jest przede wszystkim wariant delta. - On jest bardziej zakaźny, znacznie łatwiej się transmituje. A jeżeli tak, to oznacza, że ta zakaźność będzie bardzo duża i bardzo szybka - ostrzegł.

Tymczasem zdaniem ministra edukacji i nauki powrót do szkół po wakacjach wcale nie jest zagrożony i 1 września wszyscy uczniowie najprawdopodobniej rozpoczną naukę w trybie stacjonarnym. Jeśli jednak faktycznie doszłoby do sytuacji, w której w Polsce delta zacznie dominować, resort może zaproponować rozpoczęcie roku szkolnego 2021/2022 w trybie hybrydowym.

Przemysław Czarnek wielokrotnie podkreślał jednak, że "na razie takiego zagrożenia nie ma". "Mamy nadzieję, że dzięki postępującej akcji szczepień uda nam się w przyszłości uniknąć ponownego zamknięcia szkół i placówek oraz przenoszenia edukacji na tryb zdalny" – pisał do uczniów na zakończenie roku szkolnego.

Strajk nauczycieli nie pomógł, związkowcy grożą protestami po wakacjach

Choć rok szkolny dopiero się skończył, a dzieci ruszyły na wakacje, emocje budzi już kolejny semestr nauki. I nie chodzi tu bynajmniej tylko o wielką niewiadomą dotyczącą trybu nauki od września. Największe nauczycielskie związki zarzucają rządowi niespełnione obietnice. Właśnie tym, niespełnionymi obietnicami - jak mówią - zakończył się wielki strajk nauczycieli sprzed 2 lat.

Domagają się więc konkretnych rozmów z ministrem Czarnkiem i grożą protestami. - Wracamy do tematu, który nie został rozwiązany przez stronę rządową w 2019 roku. Dzisiaj mamy tego kolejne konsekwencje. Ministerstwo ignoruje fakt starzenia się naszej grupy zawodowej, odchodzenia z zawodu - mówił reporterce Radia ZET Joannie Mąkosie Sławomir Wittkowicz z Forum Związków Zawodowych. 

Rozmów o podwyżkach domaga się także ZNP. - Dziś, aby mówić o zwiększonym wymiarze czasu pracy, musimy odpowiedzieć sobie na pytanie: za ile to będziemy robić? Absolutnie nie akceptujemy propozycji ministra edukacji, bo to jest po prostu przekładanie jednych pieniędzy z kieszeni lewej do kieszeni prawej - stwierdził szef ZNP Sławomir Broniarz. Dlatego dotychczasowe negocjacje z ministrem zostały zerwane. Związkowcy oczekują, że w projekcie przyszłorocznego budżetu znajdą się pieniądze na podwyżki. Jeśli nie, nie wykluczają protestów.

RadioZET.p/WP