Zamknij

Szokujące zeznania ws. Stefana W. "Jego wzrok wskazywał na ekstazę"

27.06.2022 13:31
Oskarżony Stefan W.
fot. Karol Makurat/REPORTER

W poniedziałek w Sądzie Okręgowym w Gdańsku odbywa się trzynasta rozprawa w sprawie zabójstwa prezydenta Gdańska Pawła Adamowicza. Oskarżony Stefan W. został doprowadzony z pobliskiego aresztu śledczego do największej sali sądu. - Nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie - wspomina świadek zdarzenia.

Urzędnik opisuje jak na scenę wbiegł Stefan W., który odpowiadał za śmierć prezydenta Gdańska. Według jego relacji doszło do zamieszania na scenie. - Podszedłem do pana prezydenta. Trzymał się za brzuch. Zobaczyłem krew. Zacząłem wołać o pomoc - relacjonował urzędnik. Jak dodał mężczyzna, był w takim szoku, że "stracił czucie nad swoim ciałem" i potrzebował pomocy ratowników medycznych.

Inna kobieta, która również była świadkiem zabójstwa Pawła Adamowicza, wspominała, że widoczność na scenie była ograniczona. - Widziałam, jak ktoś przebiegał od mojej prawej strony, biegał po scenie i czymś wymachiwał. Ten człowiek krzyczał, że był szykanowany i dlatego pan prezydent musiał zginąć. Nie byłam w stanie się ruszyć, byłam totalnie sparaliżowana.

"Nie zapomnę wzroku mordercy"

Kobieta powiedziała, że panował chaos, ludzie krzyczeli. - Postanowiłam, że wejdę na scenę i sprawdzę, czy wszystko dobrze z panem prezydentem. Zobaczyłam, jak dwóch policjantów sprowadza mordercę po schodach. To, co pamiętam do dzisiaj, nie zapomnę tego do końca życia, to wzrok mordercy. Triumf, ekstaza, zadowolenie - relacjonowała kobieta.

O szczegóły tego spojrzenia dopytywał adwokat Adamowicza. - Cały czas się uśmiechał. Jak podniósł głowę, to wtedy zobaczyłam ekscytację. Nie spotkaliśmy się wzrokiem. Był z siebie zadowolony - zeznawała kobieta.

Zabójstwo Adamowicza

Trzy lata temu na scenie Wielkiej Orkiestry Świątecznej Pomocy nożownik zaatakował prezydenta Pawła Adamowicza. Włodarz Gdańska zmarł dzień później w szpitalu. Sprawca morderstwa nie uciekał, został ujęty natychmiast i od razu trafił do aresztu na wyjaśnianie sprawy.

Stefan W. jest oskarżony o dokonanie zabójstwa w zamiarze bezpośrednim w wyniku motywacji zasługującej na szczególne potępienie, a także o popełnienie przestępstwa zmuszania innej osoby do określonego zachowania. Obu przestępstw oskarżony miał dopuścić się w warunkach powrotu do przestępstwa. Oskarżonemu grozi od 12 lat do dożywotniej kary więzienia.

W opinii biegłych, gdy wszedł na scenę WOŚP i zaatakował nożem Pawła Adamowicza, miał ograniczoną poczytalność. Może to wpłynąć na wysokość kary więzienia. Sąd może zastosować jej nadzwyczajne złagodzenie.

RadioZET.pl/PAP/Onet

C