TVN24: Kluby piłkarskie są zakładnikami bandytów

Redakcja
25.05.2018 20:03
Lech - Legia
fot. PRZEMYSLAW SZYSZKA / SE / EAST NEWS

Dziennikarz TVN 24 Wojciech Bojanowski ukazał metody działania pseudokibiców. Zdradził, jakim sposobem tak duże ilości środków pirotechnicznych są wnoszone na stadion.

Tylko w maju pseudokibice doprowadzili do trzech niebezpiecznych sytuacji. W finale Pucharu Polski kibole Arki Gdynia ostrzelali sektor fanów Legii Warszawa, kilkanaście dni później ultrasi Wisły Kraków spalili flagę własnej drużyny, a w ostatniej kolejce ekstraklasy pseudokibice Lecha Poznań rzucili race na murawę i zdemolowali ogrodzenie. W wyniku ich zachowania sędzia musiał przerwać spotkanie, a "Kolejorz" został ukarany walkowerem. Musi także zapłacić 120 tysięcy złotych grzywny, a pierwsze mecze sezonu 2018/2019 rozegra bez udziału kibiców.

Metody działania pseudokibiców

W materiale Wojciecha Bojanowskiego oficer operacyjny policji z wydziału ds. zwalczania przestępczości pseudokibiców Komendy Głównej Policji dokładnie opisał metody działania chuliganów. Wyjaśnił, że mniejsze petardy wnoszone są pod ubraniami, a race są zaszywane w sektorówkach lub chowane w masztach. Zdarzają się nawet przypadki wwożenia środków pirotechnicznych w karetkach i przez catering.

Ogromne sektorówki pełnią jeszcze jedną funkcję - maskującą. To pod nią pseudokibice przebierają się i zakładają kominiarki.

Jak to możliwe?

Policjant wskazał, że pseudokibice mają "ciche przyzwolenie" od władz poszczególnych drużyn. Cel jest prosty: ewentualne kary finansowe będą mniejszą szkodą dla klubu niż brak najbardziej zaangażowanych kibiców na stadionie.

Podejście klubów jest dużym problemem. - Zdarza się, że osoba z zakazem stadionowym zatrudniana jest jako steward, więc o czym my rozmawiamy - mówi w materiale funkcjonariusz policji.

Puentą materiału Bojanowskiego jest twierdzenie, że "kluby są zakładnikami bandytów".

MSiT przygotowuje zmiany prawa

Po wydarzeniach w Poznaniu ponownie rozgorzała dyskusja, co zrobić, by zapobiec powtarzaniu się takich zachowań. PZPN rozmawia z MSWiA, natomiast w piątek minister sportu Witold Bańka zapowiedział powstanie zespołu roboczego, który ma opracować zmiany legislacyjne. Niewykluczone, że zajdą zmiany w ustawie o bezpieczeństwie imprez masowych.

RadioZET.pl/TVN24/KS