Słuchaj
Mateusz Ptaszyński, Marcin Sońta
Michał Korościel
Damian Michałowski, Ewelina Pacyna
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Zieliński twierdzi, że policja pilnuje mu domu, bo niedaleko znaleziono „odciętą głowę”. TVN: najbliższa taka zbrodnia 240 km dalej

19.12.2018 15:54
xxx wiadomosci

Wiceszef MSWiA Jarosław Zieliński twierdzi, że policjanci pilnują jego domu, ponieważ nieopodal znaleziono odciętą ludzką głowę. Dziennikarze TVN 24 postanowili zbadać tę sprawę. Jaka kryje się za tym prawda?

Zieliński fot. Jacek Domiński/Reporter

Od jakiegoś czasu kontrowersje wywołuje sprawa policyjnych patroli, które dzień w dzień pilnują znajdującego się w podsuwalskiej wsi domu wiceministra spraw wewnętrznych. Przez media i fora internetowe przetoczyła się burza komentarzy na tyle duża, że sam Jarosław Zieliński postanowił zabrać głos. 

Hipoteza o „odciętej głowie” i zagrożeniu w ruchu

– Dla zobrazowania sytuacji wystarczy wspomnieć, że jakiś czas temu w pobliżu mojego domu znaleziono ludzką głowę obciętą przez bandytów w wyniku brutalnego zabójstwa – oznajmił w wywiadzie dla tygodnika „Sieci”.

– Jest to trasa, którą codziennie w kierunku granicy z Litwą zmierzają tysiące samochodów, w tym ogromna liczba tirów. W związku z tym bezpieczeństwo w ruchu drogowym oraz zagrożenia, takie jak przemyt substancji zabronionych oraz kradzionych pojazdów czy kradzieże towarów z zaparkowanych tirów, wymagają stałych patroli policji w tym rejonie – w taki natomiast sposób uzasadniała obecność radiowozów w okolicach posesji Zielińskich Komenda Główna Policji (cytat za tvn24.pl). 

Nie zważając na powyższy komentarz ze strony władz policji, dziennikarze TVN24 postanowili przyjrzeć się hipotezie kryminalnej, mianowicie historii o „odciętej głowie”, którą opowiedział polityk PiS. Czy rzeczywiście w pobliżu jego domu doszło do tak przerażającej zbrodni? Dyrektor biura prasowego resortu spraw wewnętrznych, pomimo kilkukrotnych próśb o udzielenie komentarza w tej sprawie, za każdym razem odsyłała do policji. 

Komentarz policji i prokuratury

„Informuję, że takie zdarzenie rzeczywiście miało miejsce i zbrodnią tą zajmowały się odpowiednie organy ścigania” [...] „Udzielona Panu odpowiedź pozostaje w granicach kompetencji Policji. Właściwą formą prowadzonego postępowania dla zbrodni jest śledztwo. Gospodarzem takiego postępowania jest prokurator i w związku z tym pytania dotyczące okoliczności tej zbrodni, jak też samego śledztwa, proszę kierować do prokuratury” – tak brzmiała treść maila, który reporter otrzymał od przedstawiciela Komendy Wojewódzkiej Policji w Białymstoku na pytanie o rok i okoliczności jakiejkolwiek zbrodni pasującej do opisu udzielonego przez Zielińskiego.

Dziennikarz pytał też o to nieoficjalnie kilku białostockich funkcjonariuszy. Dwóch anonimowo przekazało, że nie ma i nie było tego typu sprawy i że żadne postępowanie nie jest w takiej sprawie prowadzone. Po kilku dniach jeden z nich skontaktował się z redakcją i przyznał, że jedyna zbrodnia, która pasuje do opisu wiceministra, miała miejsce w 1999 roku. Potwierdziła to Prokuratura Okręgowa w Suwałkach.

Gangsterskie porachunki i ciało w jeziorze

Z archiwalnych depesz PAP wynika, że chodzi o śmierć Tomasza S., członka warmińsko-mazurskiego półświatka. Został porwany w 1999 roku, a następnie zastrzelony, a jego zwłoki poćwiartowano i wrzucono do Jeziora Plusznego pod Olsztynem. Miał to być odwet za rzekome podłożenie przez niego bomby pod auto innego lokalnego gangstera. W sprawie skazano – na dożywocie i 25 lat – dwie osoby. 

„Jak się jednak okazało po 15 latach, do zabicia Tomasza S. przyznał się ktoś inny (Wiesław S.) i wskazał miejsce ukrycia jego zwłok nie w jeziorze, a w lesie niedaleko pobliskiej miejscowości Pluski. Sąd Najwyższy uznał wyrok za pomyłkę sądową i uchylił go. Sprawa nie ma sądowego finału – po skardze kasacyjnej Sąd Najwyższy zdecydował, że proces musi toczyć się od nowa” – czytamy na tvn24.pl.

Z kolei, jak czytamy na portalu, wedle badań zleconych przez prokuraturę ciało odnalezione w jeziorze należało do innego przestępcy, niejakiego Bociana. Był on członkiem grupy wymuszającej haracze, trudniącej się także kradzieżą samochodów i prowadzeniem biznesu erotycznego. 

239 km różnicy. Co na to MSWiA?

Na poniższej mapce widać odległość między miejscem znalezienia odciętej części ciała a domem Jarosława Zielińskiego. Wynosi ona 239 km: 

Podlasie fot. Google Maps

W artykule na stronie internetowej TVN24 możemy przeczytać, że przedstawicielka MSWiA, pomimo nowych informacji ws. zbrodni sprzed 19 lat, nadal odsyła do policji. Z kolei rzecznik prasowy podlaskiej policji miał przestać odbierać telefony. 

RadioZET.pl/tvn24.pl/Sieci/MP

Oceń