TVN24: śledztwo ws. Bartłomieja M. dalekie od finału. Mogą się pojawić kolejne zarzuty

Redakcja
26.02.2019 16:04
Bartłomiej
fot. Archiwum Radia ZET

Śledztwo, w którym podejrzani są m.in. b. rzecznik MON Bartłomiej M. i b. pracownicy resortu jest dalekie od zakończenia i wkrótce mogą się pojawić kolejne zarzuty - podała we wtorek stacja TVN24 powołując się na anonimowe źródło w Prokuraturze Krajowej.

W końcu stycznia Centralne Biuro Antykorupcyjne, na polecenie tarnobrzeskiej prokuratury zatrzymała Bartłomieja M., b. posła Mariusza Antoniego K. oraz cztery inne osoby. Jeszcze w styczniu prokuratura postawiła Bartłomiejowi M. oraz b. posłowi Mariuszowi Antoniemu K. zarzuty "powoływania się wspólnie i w porozumieniu na wpływy w instytucji państwowej i podjęcia się pośrednictwa w załatwieniu określonych spraw celem uzyskania korzyści majątkowej w kwocie ponad 90 tys. zł".

Zobacz także

Ponadto Bartłomiej M. i była pracownica MON Agnieszka M. usłyszeli zarzuty przekroczenia swoich uprawnień jako funkcjonariuszy publicznych i działania na szkodę spółki PGZ w związku z zawartą przez nią umową szkoleniową. "Tym samym doprowadzili do wyrządzenia spółce szkody w wysokości 491 964 zł" - przekazał w styczniu rzecznik tarnobrzeskiej prokuratury. Od 30 stycznia Bartłomiej M. przebywa w areszcie.

Szczegóły zarzutów dla Bartłomieja M.

We wtorek TVN24 podał, że dziennikarze stacji dotarli do szczegółów zarzutów, jakie śledczy z Prokuratury Okręgowej w Tarnobrzegu przedstawili Bartłomiejowi M. "Jak wynika z informacji ze śledztwa, M. prowadzący działalność doradczą w ramach założonej przez siebie firmy "BMM" oraz były poseł PiS Mariusz Antoni K. podjęli starania, by wystawa trafiła do dużego podwarszawskiego centrum wystawienniczego. Z właścicielami centrum umowę podpisał Mariusz Antoni K. i otrzymał za to w sumie nieco ponad 92 tys. zł." - donosi TVN24.

Zobacz także

Z informacji przekazanych przez informatora stacji wynika, że "następnie część z uzyskanych środków, w kwocie 56 tys. zł., przekazał na rzecz Bartłomieja M.". Zdaniem rozmówcy TVN24, Bartłomiej M. miał powoływać się na wpływy w resorcie obrony narodowej przed właścicielami centrum wystawienniczego.

"Na innej operacji, którą według śledczych nadzorował Bartłomiej M., a także wicedyrektor Agnieszka M., koncern zbrojeniowy PGZ miał stracić dwa miliony złotych. W czasie, kiedy miało do tego dojść, Bartłomiej M. pełnił funkcję rzecznika ministerstwa i szefa gabinetu politycznego Antoniego Macierewicza" - wskazuje TVN24.

TVN24: śledztwo dalekie od zakończenia

Jak podała stacja, również w tym przypadku chodziło o wystawę - tym razem organizowaną na targach "Pro Defence", które w 2016 roku odbyły się w centrum wystawienniczym Expo Mazury w Ostródzie. "Według śledczych koncern PGZ przepłacił niemal dwa miliony złotych za budowę stoisk na te targi" - donosi stacja.

Zobacz także

Według informatora wiceprezes PGZ na polecenie Bartłomieja M. oraz Agnieszki M. nadużył udzielonych mu uprawnień. "W efekcie jego działań zarząd koncernu zaakceptował płatności dla Expo Mazury na kwotę 2,5 mln zł. Realny koszt organizacji ekspozycji miał wynieść zaledwie kilkaset tysięcy złotych" - zaznaczył TVN24.

Z doniesień TVN wynika, że zarzuty, które dotychczas zostały sformułowane, dotyczą interesów zaledwie z kilkoma podmiotami. "Tymczasem, gdy agenci CBA zatrzymywali Bartłomieja M. i pozostałych, to weszli na przeszukania do kilkunastu firm. To oznacza, że śledztwo jest dalekie od zakończenia i wkrótce mogą się pojawić kolejne zarzuty" - przekazał stacji prokurator z Prokuratury Krajowej, prosząc o zachowanie anonimowości.

RadioZET.pl/PAP/MP