Kuzyn Kaczyńskiego o taśmach „Wyborczej”: to nie ja nagrywałem. Dziś nie ma już zaufanych ludzi

Redakcja
31.01.2019 11:55
Kaczyński
fot. PAP

– Ja nie nagrywałem i nie sądzę, żeby Jarek to nagrał – mówi w rozmowie z „Super Expressem” Grzegorz Tomaszewski. Kuzyn Jarosław Kaczyńskiego to jedna z osób, które pojawiają się na opublikowanych przez „Gazetę Wyborczą” taśmach z rozmów z udziałem prezesa PiS. 

Nie milkną echa publikacji „Gazety Wyborczej”, która we wtorek ujawniła pierwszy stenogram z rozmowy przeprowadzonej w siedzibie PiS. Uczestniczyli w niej: prezes partii rządzącej Jarosław Kaczyński, jego kuzyn Grzegorz Tomaszewski, austriacki biznesmen Gerlad Birgfellner oraz tłumaczka. Rozmowa dotyczyła planu budowy dwóch bliźniaczych wieżowców (zwanych potocznie K-Towers) przez powiązaną ze środowiskiem PiS spółkę Srebrna. 

Kulisy rozmów na Nowogrodzkiej

W nagranej rozmowie Birgfellner, którego firmy miały przygotować inwestycję budowy wieżowców dla spółki Srebrna, oczekuje zapłaty za wykonane już przez niego prace. Przedstawia dokumenty. Prezes PiS potwierdza jednak, że plan inwestycji został wstrzymany.

Zobacz także

– Wszystko wiem, przecież ja nie chcę nikogo oszukiwać. Ja wiem, że to wszystko było robione dla nas. Ja bym chciał zapłacić, tylko muszą być do tego podstawy w papierach. Gdyby do tych wszystkich opracowań, które tu są, były dołączone rachunki. Ile to kosztowało, znaczy, jaka firma za to bierze – mówi Kaczyński cytowany przez „Wyborczą”.

Prezes PiS proponuje też Austriakowi, aby wystąpił o zapłatę do sądu. „Według mnie to najprostsza droga, żeby tę sprawę załatwić. Ja wtedy będę mógł być może jakoś w tej sytuacji przekonać zarząd do tego, żeby poszli na ugodę [...]. Jeżeli chodzi o mnie, to spokojnie mogę zeznać przed sądem, że tak, to było robione dla spółki Srebrna” – mówi prezes PiS.

Kuzyn Kaczyńskiego komentuje

Do całej sprawy odniósł się jeden z jej bohaterów. Grzegorz Tomaszewski, prywatnie kuzyn Jarosława Kaczyńskiego, zapewniał, że to nie on nagrał kuluarowe pertraktacje na Nowogrodzkiej. 

– Tak to wygląda niestety, że jeden z członków szeroko pojętej rodziny nagrał Jarka. Dziś nie ma raczej zaufanych ludzi. Do rodziny ma się jakieś zaufanie, ale to się po tych nagraniach zmieniło. Nie nagrywałem prezesa i nie sądzę, żeby prezes siebie nagrywał – powiedział w rozmowie z „Super Expressem”.

Zobacz także

Dalej Tomaszewski przybliża kulisy rozmów. „Miała być ta sprawa załatwiona polubownie w wyniku procesu sądowego, a poszła w innym kierunku… Nie ma zobowiązania między Srebrną a tym panem z Austrii. Nie ma innych dokumentów na to, żeby zapłacić. Na tych nagraniach nigdy nie było mowy o omijaniu prawa czy malwersacjach” – stwierdził, dodając, że jego zdaniem „ten teren w stolicy należałoby wykorzystać” i że „ta cała sprawa to nie jest żadna afera”.

„Wyborcza” publikuje nowe nagranie

W czwartek „GW” ujawniła kolejne taśmy, na których Kaczyński tłumaczy, że do inwestycji nie może dojść z przyczyn politycznych. Były premier obawia się, że społeczeństwo uznałoby go za „niezwykle zamożnego człowieka”. „Jest kampania o charakterze czysto politycznym pod tytułem: partia buduje wieżowiec, azjatyckie stosunki czy nawet zgoła stwierdzenie, że to ja buduję, a w związku z tym jestem niezwykle zamożnym. Nie możemy sobie na to pozwolić” – mówi na nagraniu. 

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP/se.pl/MP