Pierwszy tydzień na wolności. Tomasz Komenda: 18 lat czekałem, aż otworzy się ta brama

Redakcja
23.03.2018 09:46
Tomasz Komenda
fot. PAP

Tomasz Komenda od tygodnia przebywa na wolności. Pierwsze zderzenie ze światem poza murami więzienia było trudne. Mężczyzna dochodzi do siebie w gronie najbliższych. O swoim życiu po wyjściu z aresztu opowiada w programie „Uwaga” TVN. 

Tomasz Komenda wyszedł z więzienia 15 marca. Od tygodnia przebywa na zwolnieniu warunkowym. Rodzina Tomasza Komendy martwi się, czy mężczyzna poradzi sobie na wolności. Za kratki trafił, mając 24 lat. W więzieniu spędził 18 lat. O tym, jak radzi sobie na wolności opowiedział w rozmowie z dziennikarzami programu „Uwaga” TVN. Pierwsze dni były ciężkie. Po chwilach euforii Tomasz Komenda załamał się na wolności. 

Tomasz Komenda wyszedł z więzienia

— 18 lat czekałem na to, żeby otworzyła się brama. Żeby spakować się na biało, czyli tak, jak wychodzisz na wolność — mówił w programie „Uwaga”. Nazwał ten dzień „najpiękniejszym w życiu”. Tomasz Komenda spędza czas w swoim domu rodzinnym — z mamą, ojczymem i trójką braci. Ta dochodzi do siebie. Bliscy obawiają się jednak o to, jak Tomasz zaadaptuje się do rzeczywistości poza więziennymi murami.

— Boje się o niego, bo on został brutalnie zmuszony do hibernacji. Życie się dla niego zatrzymało. Czas upływał, ale on nie uczestniczył w rozwoju świata. Bardzo dużo się pozmieniało. To może sprawić mu duże problemy — tłumaczył Gerard, starszy brat. 

Zobacz także

Drugi brat Tomka, Krzysztof, dodaje, że Tomek ma problem z podstawowymi czynnościami. Powoli poznaje też zmiany, jakie zaszły na świecie, jak zmieniły się miasta, technologie. Ciężko jednak oduczyć się starych przyzwyczajeń. 

— Zdarza się, że jak mówi tymi wyrażeniami więziennymi, to go nie rozumiemy. Albo jak patrzę na niego, jak robi sobie śniadanie. Kroi sobie cieniutkie plasterki, masła używa tyle, żeby tylko zakryć dziurki w chlebie — powiedziała pani Teresa, matka Tomasza.

Zobacz także

— Wyjątkową chwilą z ostatnich dni było to, jak położyliśmy się z Tomkiem jak matka z synem, przytulili i po prostu zasnęli we dwoje — nie kryła wzruszenia pani Teresa.

Rodzina Tomasza Komendy

Skazanie Tomasza za gwałt i morderstwo mocno odbiło się na jego rodzinie. Brat Tomasza wyznał, że jako krewni odczuli, że są „rodziną zwyrodnialca, mordercy, degenerata”. Robiono z nich „patologię”. — To nie był wyrok tylko dla mojego brata. Dla niego to było coś strasznego, ale ta jedna błędna decyzja zniszczyła całą naszą rodzinę. Po skazaniu Tomka jeszcze długo ciągali nas po posterunkach do innych, dziwnych spraw. Każde wyjście na policję po aresztowaniu Tomka to było coś strasznego, bo nie wiedzieliśmy, czy ktoś z nas nie będzie następny i do domu już nie wróci — mówił Krzysztof, brat Tomasza.

Zobacz także

— Kiedy Tomka nam wydarli z życia, święta przestały być „świąteczne”. Od tego momentu przestaliśmy się łamać opłatkiem, na znak buntu. To trwało do tej pory. Rodzina została rozdarta. Teraz wszystko wróci do normy — mówił Gerard.

Tomasz Komenda — życie w więzieniu

Tomasz Komeda został skazany za gwałt i morderstwo nastolatki. Siedział z najgroźniejszymi przestępcami na oddziałach zamkniętych. — Byłem uznawany za pedofila i to nie tylko przez osadzonych. Także wychowawca, oddziałowi pluli w moją stronę. Musiałem się z tym godzić — opowiadał. — Jak trafiłem do aresztu, musiałem poznać zasady. Kto ich nie znał, ponosił kary. Jak postawiłem gołą stopę na podłogę, współosadzeni przygotowywali czajnik wrzątku i lali mi na stopy. To był rodzaj nauczki — przyznaje. 

Teraz Tomasz Komenda cieszy się, że ma własny pokój. — Kto nie przespał dwóch dni na więziennej pryczy, ten tego nie zrozumie — mówi. — Człowiek wstaje cały poobijany. Ciemno, brudno, robaki chodzą — mówi. 

42-letni Tomasz Komenda został wykreślony z listy przestępców seksualnych. O oczyszczeniu go z zarzutów zadecyduje Sąd Najwyższy. Pozostaje jeszcze kwestia odszkodowania dla Tomasza Komendy za czas spędzony w więzieniu. 

RadioZET.pl/Uwaga TVN/KM