Tomasz Komenda nie jest jedyny. Tak do więzień trafiają niewinni ludzie

Dominik Gołdyn
18.03.2018 12:19
Tomasz Komenda
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Tomasz Komenda po 18 latach więzienia wyszedł na wolność. Według prokuratury mężczyzna nie popełnił zarzucanych mu czynów. Jacek Wach za kratami spędził 15 lat. Oskarżono go o obcięcie głowy gangsterowi. Do zbrodni przyznał się ktoś inny. Michał Rapacki - były oficer CBŚ w szczerej rozmowie z Wirtualną Polską mówi, skąd biorą się takie wstrząsające pomyłki.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Tomasz Komenda, którego w czwartek sąd penitencjarny przy Sądzie Okręgowym we Wrocławiu, warunkowo zwolnił z odbywania kary 25 lat więzienia, wyszedł na wolność z aresztu śledczego we Wrocławiu. 

Zobacz także

Komenda w 2004 roku prawomocnie został skazany za zabójstwo i zgwałcenie 15-latki. Małgosia K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

''Za takie sprawy rozdaje się awanse''

- Kiedy dochodzi do głośnej zbrodni, w policji i prokuraturze pojawia się presja na sukces. Za takie sprawy rozdaje się awanse. Wyjątkowo trudno jest przyznać się "nie mamy wystarczających dowodów, to chyba nie on, wypuszczamy tego zatrzymanego". Czasem o wiele łatwiej jest powiedzieć "robimy wszystko, aby dowieść winy konkretnej osoby - komentuje sprawę uwolnienia Komendy były policjant CBŚ Michał Rapacki, obecnie detektyw.

Zły system mógł zadziałać w przypadku skazania Tomasza Komendy. Przypomnijmy, mężczyzna trafił za kratki na podstawie zeznań sąsiadki, która w publikowanym rysopisie zboczeńca "rozpoznała" Komendę. Sąd nie uwzględnił zeznań pozostałych świadków, którzy zapewniali, że w momencie zbrodni oskarżony był w zupełnie innym miejscu.

Zobacz także

Kto ponosi winę w sprawie skazania Tomasz Komendy? - Pierwszym profesjonalistą, który powinien ocenić zgromadzone dowody jest prokurator. To on na spokojnie i zgodnie z logiką musi przemyśleć ciąg zdarzeń, czy potwierdzają do dowody, czy jednak nie. Potem jest jeszcze sąd. W najgłośniejszych sprawach często jednak wygrywają emocje, a nie skrupulatność - mówi dalej Rapacki. 

Tomasz Komenda łatwym celem

Były oficer CBŚ zauważa, że osoby powiązane z środowiskiem gangsterskim lub prości obywatele stają się łatwym celem do uwikłania w zbrodnie. - Komenda to chłopak w dresie i z marginesu. Za takimi mało kto stanie w obronie. Kiedy już ruszy machina wyjątkowo trudno jest wydostać się z jej trybów - dodaje. 

RadioZET.pl/Wirtualna Polska/DG