Strażnicy z więzienia Komendy przerywają milczenie. ''Wiadomo, że przeszedł piekło...''

Dominik Gołdyn
25.03.2018 16:58
Tomasz Komenda
fot. Krzysztof Kaniewski/REPORTER

Los skazanych za przestępstwa związane z pedofilią jest straszny. - Z tego powodu dwa razy próbował się zabić – opowiedział ,,Wirtualnej Polsce'' Gerard Komenda, brat Tomasza. Według byłych funkcjonariuszy jako skazany za pedofilię przeszedł piekło.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

Do zabójstwa i gwałtu, za które został skazany Komenda, doszło 31 grudnia 1996 roku. 15-letnia Małgorzata K. bawiła się z koleżankami w dyskotece w Miłoszycach pod Wrocławiem. W trakcie zabawy wyszła przed budynek. Kilkanaście godzin później została znaleziona martwa na prywatnej posesji naprzeciwko dyskoteki. Zmarła wskutek wyziębienia organizmu i odniesionych ran.

W środę w ubiegłym tygodniu wpłynął do Sądu Najwyższego wniosek złożony przez dolnośląski, zamiejscowy wydział Prokuratury Krajowej o wznowienie postępowania ws. Tomasza Komendy. Prokuratura wystąpiła w nim także o uchylenie wyroków obu instancji z 2003 r. i 2004 r. wobec Komendy i jego uniewinnienie.

Zobacz także

Tomasz Komenda spędził 18 lat w więzieniu 

Dziennikarzom portalu ,,Wirtualna Polska'' udało się dotrzeć do funkcjonariuszy Służby Więziennej, którzy opisali piekło, przez które przeszedł skazany za pedofilię Tomasz Komenda. Jeden z byłych strażników zdradził, że w zakładach karnych, w których siedział Komenda, trwa nerwowe sprawdzanie dokumentów. - Wiadomo, że przeszedł piekło. Będzie mógł ubiegać się o niebagatelne odszkodowanie - mówi. 

Takie odosobnienie w celi chronionej to dodatkowa dolegliwość. Jak 18 lat odsiadki w izolatce. To tak ciężkie warunki, jakby przesiedział 36 lat. Nie wiem, jak niewinny człowiek to wytrzymał. Ja bym nie dał rady - powiedział drugi funkcjonariusz SW. 

O trudnych chwilach Tomasza Komendy w Zakładzie Karnym opowiedzieli też jego bracia. Ich zdaniem Tomasz codzienne musiał walczyć o życie. - Jak go dorwali w rogu podczas spaceru i zaczęli kopać, to kogutkowy tylko się obrócił plecami. Więcej nie dam rady powiedzieć. Drapie mnie to strasznie. Brat ma więcej krzepy, niech dokończy - powiedział w rozmowie z ''WP'' Krzysztof.

Wiadomo, co się dzieje ze skazanymi za taki paragraf. Miał dwie próby samobójcze. Żyje dzięki temu, że odcięli go inni więźniowie. Ale mówił też, że raz na jakiś czas był „zatrzask”. Ktoś z administracji dawał znać innym więźniom, za co siedzi – wyznał Gerard.

Tomasz Komenda wyszedł na wolność

Z prośbą o ponowne zajęcie się sprawą do ministra sprawiedliwości-prokuratora generalnego Zbigniewa Ziobry zwrócili się w zeszłym roku rodzice Małgorzaty K. Minister polecił raz jeszcze zbadać okoliczności śmierci Małgosi. Śledztwo zostało wznowione.

W czerwcu 2017 r. prokuratura poinformowała, że w sprawie zbrodni zatrzymano Ireneusza M. Prokurator przedstawił mu zarzut popełnienia przestępstwa zgwałcenia ze szczególnym okrucieństwem i zabójstwa piętnastoletniej Małgorzaty K. Od tego czasu M. przebywa w areszcie.

RadioZET.pl/WP.PL/PAP/DG