Zamknij

Rok temu zmarł Tomasz Maszczyk. Wspomnienie o reporterze Radia ZET ze Śląska

22.02.2021 09:43
Tomasz Maszczyk, rocznica śmierci reportera Radia ZET
fot. Radio ZET

Mija rok od śmierci naszego reportera ze Śląska, Tomka Maszczyka. Wieloletni dziennikarz Radia ZET zmarł nagle podczas pobytu na Dominikanie. - Nadal nie możemy w to uwierzyć, że nie wróciłeś do nas z wakacji "Maszczu" - wspominają dziś ze smutkiem redakcyjni koledzy. 

Tomasz Maszczyk zmarł dokładnie rok temu w trakcie wakacyjnego pobytu na Dominikanie. "Bardzo smutna dla nas wiadomość. Nie żyje nasz redakcyjny kolega Tomek Maszczyk. Zmarł nagle minionej nocy podczas wakacji na Dominikanie" – podało Radio ZET 22 lutego 2020 roku.

"Miejsce w raju, przywiozę wiosnę" – taki wpis zamieścił po raz ostatni w sieci wieloletni reporter ze Śląska. - Nadal nie możemy w to uwierzyć, że nie wróciłeś do nas z wakacji "Maszczu" - wspominają dziś ze smutkiem redakcyjni koledzy. 

Reporter Radia ZET zmarł rok temu. Wspomnienie o Tomaszu Maszczyku

"Nigdy nie zapomnimy tego wyjątkowego głosu, profesjonalizmu, życzliwości i serdeczności", "Maszczu, będzie nam Ciebie bardzo brakowało" – żegnali Tomka Maszczyka redakcyjni koledzy. Dziś w redakcji również przeważa smutek na wspomnienie o nagłej śmierci Tomka. Był naszym reporterem na Śląsku, wcześniej pracował tam w RMF i TVN. Na Śląsku miał przyjaciół, którzy podobnie jak my mocno przeżyli informacje o jego niespodziewanej śmierci. Daria Klimza z Radia TOK FM spędziła z Tomkiem wiele godzin pod kopalniami w czasie wypadków górniczych. - Gdy było jakieś nieszczęście, on miał wyczucie, by podejść i wiedzieć jak porozmawiać. Potrafił wczuć się w przeżywaną tragedię tych osób. Było widać, że lubił ludzi. 

Przypomnijmy, że od marca Daria Klimza będzie reporterką Radia ZET, właśnie na Śląsku. Z kolei tak wspomina "Maszcza" nasz reporter z Małopolski, Przemek Taranek: - Ja poznałem „Maszcza” dwadzieścia kilka lat temu w Częstochowie, pracowaliśmy razem z RMF - później Tomek trafił na kilka lat do TVN – opowiada. Jak z kolei wspomina go przyjaciółka z telewizji Magda Sincewicz, "Maszczu" był radiowcem "z krwi i kości". "Poszedł na zdjęcia z jednym z naszych operatorów, weszli w korytarz na nagranie setki. Operator powiedział, że musimy zmienić miejsce. "Maszczu" odpowiedział, że tak, bo jest pogłos. Operatorowi chodziło o zaciemnienie pomieszczenia. "Maszczu" zawsze więcej słyszał niż widział, jak to radiowiec".

Ostatnią relację Tomek nadał ze szpitala w Rybniku. "Szpitalna kasa świeci pustkami, a NFZ okroił tegoroczny budżet o 30 mln zł" – relacjonował. Potem wyleciał na wymarzone wakacje, napisał, że przywiezie wiosnę.

RadioZET.pl/oprac. BCh