Tragedia w Darłówku. Czy coś grozi ratownikom? [EKSPERT Z WOPR TŁUMACZY]

Redakcja
20.08.2018 16:13
Darłówek
fot. youtube

- Ratownicy zatrudnieni na kąpieliskach mają obowiązek stałej obserwacji wyznaczonego obszaru wodnego i reagowania na każdy sygnał wzywania pomocy - mówi w rozmowie z portalem radiozet.pl Paweł Błasiak, Wiceprezes Zarządu Głównego WOPR. Dodaje jednak, że w czasie tragedii w Darłówku wywieszona była czerwona flaga, więc ratowników nie można pociągnąć do odpowiedzialności.

Kiedy więc ratownik może zostać pociągnięty do odpowiedzialności, gdy coś złego na kąpielisku się wydarzy? - Jeżeli zejdzie ze służby (czyli zostawi kąpielisko bez ratownika), jeżeli nie będzie dokładnie wykonywał swoich obowiązków (czyli będzie tak obserwował kąpielisko, że nie zauważy utonięcia lub nie zareaguje na inny sygnał wzywania pomocy), jeżeli nie przystosuje kąpieliska (np. źle wyznaczy strefy dla umiejących/nieumiejących pływać), jeżeli nie sprawdzi sprzętu ratowniczego lub będzie fizycznie nieprzygotowany do pracy - odpowiada Paweł Błasiak.

Ekspert nie ma wątpliwości, co do tego, że ratownicy z Darłówka nie są odpowiedzialni za ostatnią tragedię.-  Przypadek z Darłówka zdarzył się poza wyznaczonym obszarem wodnym, czyli poza stałą obserwacją ratowników. Ratownicy podjęli działania, gdy się dowiedzieli od osób trzecich o wypadku. Taki mają obowiązek. Muszą wtedy zabezpieczyć kąpielisko, czyli zapewnić bezpieczeństwo na wyznaczonym obszarze wodnym, wyprosić wszystkich z wody.

Zobacz także

- Z reguły zostawia się jedną osobę, która pilnuje i idzie się do akcji tam, gdzie jest potrzeba. Z tego co wiemy, tam była czerwona flaga. Były warunki atmosferyczne takie, że nawet na wyznaczonym obszarze wodnym był zakaz kąpieli. A osoby korzystające z obszarów wodnych mają obowiązek dostosować swoje umiejętności do panujących warunków atmosferycznych - tłumaczy Błasiak.

Sprawa jest skomplikowana, bo informacje na temat tego, jaka flaga była wywieszona w chwili wejścia do morza przez dzieci, są sprzeczne. Ratownicy utrzymują, że czerwona. W oświadczeniu rodziny tragicznie zmarłych dzieci czytamy z kolei:

"Oświadczamy, że rodzice robili wszystko, by uchronić dzieci przed tragedią. Nie jest prawdą, że dzieci kąpały się lub weszły do wody przy czerwonej fladze. Nie jest prawdą, że mama dzieci została z nimi sama na plaży. Obecni byli oboje rodzice."

Zobacz także

Troje dzieci zaginęło 14 sierpnia. 14-letniego chłopca ratownicy wyciągnęli z morza. Przeprowadzili akcję reanimacyjną, ale 15 sierpnia nastolatek zmarł w koszalińskim szpitalu. W piątek przy wejściu do portu odnaleziono ciało 11-latki. W sobotę po wschodniej stronie Darłówka odnaleziono ciało 13-latka.

RadioZET.pl/SN/ŁS