Ciała dziewięciu polskich górników nadal pod ziemią. Kopalnia Stonava wznawia wydobycie

Dominik Gołdyn
27.12.2018 10:23
Ciała dziewięciu polskich górników nadal pod ziemią. Kopalnia Stonava wznawia wydobycie
fot. PAP

W czeskiej kopalni CSM w Stonawie koło Karwiny wznowiono wydobycie węgla. Przed tygodniem zginęło tam 13 górników, w tym 12 Polaków. 

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Rejon katastrofy odcinają tamy, za którymi panuje wysokie, grożące wybuchem stężenie gazów. Czelechovsky poinformował, że pracę na pierwszej zmianie podjęło 370 górników. W ciągu dnia zmieni się 600 osób.

– To niedobra praca i stała się tragedia. Wciąż ryzykujemy – mówił agencji CTK jeden z górników, który przyznał, że zastanawiał się nad zmianą zatrudnienia. „To takie nieprzyjemne uczucie. Wszyscy zastanawiamy się, co zastaniemy na dole, co się dzisiaj wydarzy” – powiedział inny górnik z porannej zmiany.

Jak oświadczył Czelechovsky, wciąż trwają prace przy czterech tamach odcinających rejon katastrofy od reszty kopalni. Odcięty jest obszar o powierzchni 500 metrów na 500 metrów. Za tamami panuje bardzo wysokie stężenie wybuchowych gazów, a do odciętego chodnika wtłaczany jest azot.

W ciągu najbliższych dni i tygodni sytuacja za tamami będzie monitorowana za pomocą specjalnych sond. Dane będą analizowane i dopiero na ich podstawie urząd górniczy może wydać zezwolenie na wejście ekip w rejon katastrofy w celu wydobycia na powierzchnię pozostałych pod ziemią ciał dziewięciu ofiar katastrofy. Jedne zwłoki wydobyto bezpośrednio po wybuchu, a kolejne trzy ciała w niedzielę tuż przed przerwaniem prac w rejonie wybuchu.

Tragedia w Karwinie 

20 grudnia w chodniku na głębokości 800 metrów doszło do wybuchu metanu. Zginęło 13 górników – 12 Polaków i jeden Czech. Przy budynku kopalni wciąż płoną znicze upamiętniające ofiary tragedii. Górnicy, którzy przychodzili do pracy na pierwszą zmianę, zapalali kolejne światła. W szpitalu w Ostrawie pozostają dwaj ranni górnicy, z których jeden ma obszerne oparzenia i jest w stanie krytycznym.

Czelechovsky zapowiedział, że w czwartek i piątek rodziny ofiar zaczną dostawać wsparcie od firmy OKD. Jak wyjaśnił, w pierwszej kolejności wypłacane będą zapomogi, a dopiero po Nowym Roku do górniczych rodzin trafią pełne odszkodowania w wysokości ponad 9 tys. euro.

RadioZET.pl/PAP/DG