Tragedia w sali zabaw na Bemowie. Ojciec miał postawione zarzuty [NOWE FAKTY]

Redakcja
27.11.2018 15:04
Tragedia w sali zabaw na Bemowie. Ojciec miał postawione zarzuty [NOWE FAKTY]
fot. Shutterstock

Tomasz M., który najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego syna w toalecie przy sali zabaw na warszawskim Bemowie, miał postawione zarzuty m.in. uprowadzenia dziecka i uporczywego nękania byłej żony. Jak powiedziała PAP rzeczniczka Prokuratury Okręgowej we Wrocławiu prok. Małgorzata Klaus, przeciwko Tomaszowi M. toczy się postępowanie w Prokuraturze Rejonowej Wrocław Krzyki-Zachód.

Chcesz śledzić takie informacje na bieżąco? Dołącz do grupy Kronika kryminalna Radia ZET na Facebooku

– Początkowo śledztwo to dotyczyło tylko uprowadzenia małoletniego poniżej 15. roku życia – powiedziała prok. Klaus. Później była żona M. zawiadomiła prokuraturę, że Tomasz M. ją nęka.

– Ostatecznie prokurator postawił mu zarzuty uporczywego nękania Justyny M., uprowadzenia małoletniego i naruszenia miru domowego – powiedziała prokurator Klaus.

Zobacz także

Dodała, że wobec M. zastosowano dozór policyjny. Miał też zakaz zbliżania się do Justyny M. i do dzieci. „Z tego zakazu wyłączone były sytuacje potrzebne do realizacji postawienia Sądu Okręgowego we Wrocławiu, które dotyczyło kontaktów dzieci z ojcem” – powiedziała prokurator.

Prok. Klaus dodała też, że mężczyzna był badany psychiatrycznie. „Z opinii psychiatrycznej wynika, że było on poczytalny i nie miał zaburzeń” – powiedziała rzecznik.

W niedzielę 35-latek najprawdopodobniej otruł siebie i 4,5-letniego syna w toalecie przy sali zabaw na warszawskim Bemowie. Obaj zmarli. Spotkanie odbywało się w obecności kuratora.

Zobacz także

Rodzina pochodziła z Wrocławia. Przed tamtejszym sądem toczyła się sprawa rozwodowa, rozstrzygany był wątek opieki nad dziećmi. To także wrocławski sąd postanowił, że Tomasz M. ma widywać się ze swoimi dziećmi przy udziale kuratora społecznego.

Sąd 15 listopada zastrzegł, że kontakty Tomasza M. z Arturem i Kornelią mają się odbywać w obecności kuratora. Opiekuna przyznał jeden z warszawskich sądów rejonowych, bo matka przeprowadziła się z dziećmi do Warszawy.

Sędzia podała także, że w toku postępowania rozwodowego małżeństwa M. kilkakrotnie sporządzał opinie opiniodawczy zespół sądowych specjalistów.

– Z żadnej z nich nie wynikało, że ojciec stanowi jakiekolwiek zagrożenie dla dzieci. […] Jesteśmy tą tragedią głęboko poruszeni – powiedziała sędzia Jastrzemska.

Tomasz M. wyszedł z synem do toalety. Już z niej nie wrócili

Do zdarzenia doszło w niedzielę po południu. Jak ustaliła PAP, na sali zabaw przy ulicy Konarskiego na warszawskim Bemowie przebywał 35-letni Tomasz M. z 4,5-letnim synem Arturem i 6-letnią córką Kornelią. Spotkanie nadzorował kurator społeczny, który jest jednocześnie funkcjonariuszem policji. Około godziny 17.00 mężczyzna miał poprosić kuratora o możliwość udania się z chłopcem do toalety.

Zaniepokojony kurator po około dwóch minutach udał się do toalety. Tam znalazł nieprzytomne dziecko na podłodze, a po wyważeniu drzwi do kabiny – odnalazł również nieprzytomnego ojca. Funkcjonariusz udzielił im pomocy i wezwał pogotowie. Ojciec zmarł w niedzielę, a syn w poniedziałek w szpitalu. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa Warszawa-Wola.

RadioZET.pl/PAP/BM