Zignorowała policję, bo jest... panią dyrektor. „Mam firmę, więc jeżdżę tak, jak chcę”

Mateusz Albin
09.02.2018 13:46
Policjant drogówki
fot. PAP

„Zatrzymam się tam, gdzie chcę, bo jestem dyrektorką firmy” — tak tłumaczyła się policji kobieta zatrzymana do kontroli, która funkcjonariuszy zwyczajnie zignorowała. Panowie z drogówki musieli zajechać jej drogę.

Różnice społeczne najwyraźniej dotyczą nie tylko wykształcenia i stopy zamożności, ale także egzekwowania prawa. Takie wnioski można wyciągnąć z historii 35-letniej kobiety, którą policjanci usiłowali zatrzymać do kontroli w Gdyni.

Zagłosuj

Czy polska policja jest skuteczna?

Liczba głosów:

Pojadę sobie buspasem. Mi nie wolno?

Pani za kierownicą zaskoczyła funkcjonariuszy, kiedy jak gdyby nigdy nic wjechała swoim BMW na buspas i spektakularnie zignorowała wszystkie znaki drogowe. Policjantom nie pozostało nic innego, jak włączyć syrenę i zatrzymać ją do kontroli, ale i na to 35-latka pozostała niewzruszona.

Sytuacja stała się jeszcze bardziej absurdalna, kiedy drogową piratkę udało się zmusić do rozmowy. Żeby to osiągnąć, trzeba było zajechać jej drogę. Po opuszczeniu auta, kobieta tłumaczyła, że nie wiedziała, że ma obowiązek zatrzymać auto na wezwanie policji. Po chwili dodała, że „jest dyrektorem firmy, więc sama będzie decydować, kto i kiedy będzie ją kontrolować”. Wbrew jej oczekiwaniom policjanci nie dali się skarcić i ukarali panią dyrektor mandatem. Niedługo z policjantami spotka się ponownie — w sądzie, ponieważ za ucieczkę przed drogówką grozi kara do pięciu lat więzienia. Z kolei z prawem jazdy pani dyrektor może pożegnać się nawet na 15 lat.

Piraci drogowi na polskich drogach

Do szczególnie niebezpiecznego zdarzenia doszło pod koniec roku w Katowicach. Całe zajście uwieczniono na filmie opublikowanym w internecie. Na wideo widzimy dwie kobiety, które przy włączonym zielonym świetle dla pieszych wchodzą na pasy. Samochody znajdujące się na prawym pasie zatrzymują się, a wtedy rozpędzone osobowe audi przejeżdża na czerwonym świetle przez przejście, dosłownie tuż przed kobietami.

Kieleccy policjanci długo nie zapomną 32-latka, który pędził jak szalony w trakcie śnieżycy. Policjanci szybko złapali pirata drogowego. Za przekroczenie prędkości o 57 km/h funkcjonariusze zatrzymali mu prawo jazdy. Na odcinku, na którym dokonywano pomiaru, dopuszczalna prędkość wynosiła 70 km/h.

Tymczasem policja otrzymała nową broń do walki z piratami drogowymi. To zestaw specjalistycznych mierników prędkości (wyposażonych w rejestrator wideo). Podczas wykonywania pomiarów przy użyciu nowych mierników prędkości rejestrowany jest obraz, dzięki czemu kierujący nie powinien mieć najmniejszych wątpliwości co do prawidłowości wykonanego pomiaru. Urządzenie laserowe działa na zasadzie wysyłania impulsów, umożliwiając dokonanie pomiaru prędkości (do 300 km/h) z odległości ponad kilometra.

RadioZET.pl/Onet/maal