Zamknij

Trzeba zamknąć niektóre kąpieliska nad Bałtykiem? Ekspert alarmuje ws. Odry

16.08.2022 11:07
Śnięte ryby w Odrze
fot. GERARD/REPORTER, Marek Ciak/East News

Wciąż nieznane są przyczyny katastrofy ekologicznej w Odrze. Jacek Piskozub, prof. dr hab., fizyk morza z Instytutu Oceanologii Polskiej Akademii Nauk liczy na to, że substancja wymiesza się z większą ilością wody w Zalewie Szczecińskim i dotrze do morza. - Morza to nie zniszczy, ale typowa cyrkulacja na południowym Bałtyku jest taka, że to pójdzie na wschód, czyli w stronę Międzyzdrojów, Rewala – mówi. Jego zdaniem warto pomyśleć nad tymczasowym zamknięciem niektórych kąpielisk.

Jacek Piskozub w rozmowie z TVN24 stwierdził, że nie da się na ten moment stwierdzić, jakie ryzyko dla Bałtyku niesie skażona Odra, gdyż nie wiemy, czym rzeka została zatruta. Jego zdaniem to, że nadal nie wiemy, jaka to substancja, oznacza prawdopodobnie, że jest ona organiczna. - Substancji organicznych są setki tysięcy, jak nie więcej, i to pewnie długo zajmie, zanim znajdziemy, co to było – powiedział. Jak dodał, "szukanie takiej substancji może nawet zająć miesiące".

- Miejmy nadzieję, że ta substancja się już częściowo rozłożyła, ale nie wiemy tego - zastrzegł rozmówca TVN24. - Miejmy nadzieję, że się wymiesza z większą ilością wody w Zalewie Szczecińskim i oczywiście dotrze do morza. Morza to nie zniszczy, bo morze ma olbrzymią objętość, natomiast typowa cyrkulacja na południowym Bałtyku jest taka, że to pójdzie na wschód, czyli w stronę Międzyzdrojów, Rewala – wyjaśnił.

Prof. Piskozub poradził, żeby zamknąć część kąpielisk do czasu, kiedy toksyczna fala przepłynie przez nie. Jak dodał, "nie wiemy, z czym mamy do czynienia i jaki to może mieć wpływ na ludzi".

- Pytanie, jak to działa na małże, na plankton, na te rzeczy, którymi się żywią ryby - wymieniał profesor Piskozub. - To jest bardzo ważne, bo od tego zależy też to, co się będzie działo w morzu i pozwoliłoby to nam po części zawęzić, jaka to substancja – mówił.

Przyczyny katastrofy ekologicznej na Odrze

- To może być jakiś efekt uboczny jakiegoś procesu technologicznego, nowego na przykład, albo po prostu zrzucono więcej [jakiejś substancji - red.] do rzeki. Też się mówi o tym oczywiście, że mogły się do tego przyczynić zmiany klimatu. W tym sensie, że jest bardzo ciepło, że jest mało wody w Odrze i być może nawet jeszcze jakieś zanieczyszczenia z dna się do tego dołożyły - powiedział.

- Powiem szczerze, że gdyby się okazało, że to nie jest zrzut toksyny z fabryki, tylko że to jest po prostu efekt zmian klimatu, to ja bym się bał tego jeszcze bardziej, bo to znaczy, że nie możemy z tym nic zrobić, bo zmian klimatu, niestety, w krótkim czasie nie powstrzymamy - powiedział profesor Piskozub. - Będą jeszcze gorsze susze, Odra będzie jeszcze bardziej wyschnięta, fale upału będą jeszcze większe – ocenił.

Profesor stwierdził, że dopóki nieznane jest źródło zakażenia oraz tego co znalazło się w Odrze, nie jesteśmy w stanie zrobić nic więcej niż to, co do tej pory jest robione. - Jeżeli nie wiemy, co to jest, to jedyne, co możemy zrobić, to to, co robimy, tylko że trzeba to było robić wcześniej - tłumaczył. - To znaczy na przykład robić bariery na rzekach - dodał.

Ekspert: Odra może być zatruta przez coś nowego

Ekspert postawił hipotezę, że skoro do tej pory nie odkryto przyczyny skażenia, to wielce prawdopodobne jest, że mamy do czynienia z czymś nowym. Ocenił, że ponowne ożywienie rzeki zajmie dużo czasu, a do tego należy się także dowiedzieć, czy od zanieczyszczenia wymarły również małże i plankton.

- Gdyby tam wszystko wymarło, to zarybienie nic nie da, bo te ryby nie będą miały co jeść. To się oczywiście samo odtworzy w jakimś czasie, bo przecież dopływy Odry nie zostały zatrute, ale to zajmie rok, dwa, a odtworzenie rybostanu to będzie wiele lat, bo dużej ryby nie uzyskamy w ciągu roku czy dwóch - wyjaśnił profesor Piskozub.

RadioZET.pl/TVN24

C