Zamknij

Zabójstwo 3- i 5-latka w Turzanach. Są wyniki sekcji zwłok młodszego chłopca

06.02.2021 16:35
Turzany
fot. PAP/Tytus Żmijewski

Nowe fakty ws. zabójstwa w Turzanach k. Inowrocławia (woj. kujawsko-pomorskie). Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 i 5 lat. Przeprowadzono już sekcję zwłok młodszego z nich. Nadal nie można przesłuchać matki dzieci, których ciała znaleziono w domu w piątek. Kobieta przebywa w szpitalu po zabiegu chirurgicznym. 

Tragedia w Turzanach k. Inowrocławia wydarzyła się w piątek. Wiele wskazuje na to, że w jednym domów doszło do próby tzw. rozszerzonego samobójstwa. Nie żyje dwóch chłopców w wieku 3 i 5 lat. Ich matka jest w szpitalu.

- Na miejscu zabezpieczono ostry przedmiot, który mógł być narzędziem zbrodni. Nadal nie możemy przesłuchać matki dzieci i przeprowadzić z nią czynności - z uwagi jej stan. Nie spodziewamy się, że w weekend będzie to możliwe - powiedziała w sobotę PAP rzeczniczka prasowa bydgoskiej prokuratury Agnieszka Adamska-Okońska. Śledczy nadal zabezpieczają materiał dowodowy. Ma on pomóc zrozumieć okoliczności tragedii i sekwencję zdarzeń.

Zabójstwo dzieci w Turzanach. Przeprowadzono sekcję zwłok jednego z chłopców. "Oni musieli uciekać"

Chłopcy zginęli prawdopodobnie od ciosów w klatkę piersiową i plecy. - Jak weszliśmy do środka domu, zobaczyliśmy w nim pełno krwi. Dwójka chłopców była martwa. Wstępnie ustaliliśmy, że zginęli od ciosów nożem w klatkę piersiową i plecy – mówił w piątek funkcjonariusz w rozmowie z "Super Expressem". Jak dodał, chłopcy próbowali się ratować. - Oni musieli uciekać. Dlatego te ciosy w plecy - dodał.

W sobotę przeprowadzono sekcję zwłok młodszego chłopca. Miał on na ciele rany kłute w okolicach klatki piersiowej. - Jedna z ran skutkowała zgonem - potwierdziła rzeczniczka. Druga sekcja trwa, ale wstępne oględziny wskazywały na taką samą przyczynę śmierci.

Z dotychczasowych ustaleń wynika, że ojciec chłopców około godziny siódmej wyszedł z domu i wrócił po ok. dwóch godzinach. - Mężczyzna rano nie wchodził do pokoju, w którym była kobieta z chłopcami. Po powrocie zastał nieżywych synków w łóżeczkach, a żonę w łazience z ranami na ciele. Kobieta była w takim stanie, że trudno było z nią nawiązać kontakt - powiedziała Adamska-Okońska.

Tragedia pod Inowrocławiem. Matka dzieci leczyła się na depresję

Kobieta została zabrana do szpitala. Jej stan uniemożliwiał, aby brała udział w jakichkolwiek czynnościach śledczych. W szpitalu okazało się, że pacjentka musiała zostać poddana zabiegowi chirurgicznemu.

W piątek rano w domu była mieszkająca tam babcia dzieci, matka mężczyzny. Policja o tej tragedii została poinformowana o godzinie 9.30 w piątek. - Śmierć potwierdził lekarz. Oględziny i rany na ciele chłopców wskazują na możliwość przyczynienia się kogoś do ich zgonu - poinformowała w piątek oficer prasowa inowrocławskiej policji asp. sztab. Izabella Drobniecka.

PAP potwierdziła nieoficjalnie, że 37-letnia matka chłopców leczyła się psychiatrycznie. Bardzo prawdopodobne jest to, iż to ona mogła zabić synów. To najpoważniejsza hipoteza śledczych. W Turzanach wszyscy są zszokowani. Niechętnie rozmawiają o przyczynach tragedii. Ci, którzy decydują się coś powiedzieć, wskazują na pewne problemy matki chłopców. Z informacji PAP wynika, że matka dzieci leczyła się na depresję. W ostatnich dniach miało już być lepiej i nic nie zwiastowało tragedii.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

RadioZET.pl/PAP/"Super Express"