Zamknij

Matka podcięła gardło 1,5-rocznemu dziecku. Chłopczyk jest w śpiączce

Magdalena Kulej
01.08.2020 17:41
tychy
fot. GERARD/REPORTER

Półtoraroczny chłopczyk trafił w piątek po południu do szpitala z podciętym gardłem. Dziecko jest w ciężkim, ale stabilnym stanie. Do ranienia chłopca przyznała się jego matka. Kobieta usłyszała w sobotę zarzut usiłowania zabójstwa.

Półtoraroczny chłopczyk z Tychów w województwie śląskim został w piątek po południu raniony nożem w szyję. Już wtedy mówiono nieoficjalnie, że miał podcięte gardło, a wstępnie o ranienie dziecka podejrzewano jego matkę. W sobotę 40-letnia kobieta usłyszała zarzut usiłowania zabójstwa syna.

Jak przekazała rzeczniczka katowickiej prokuratury okręgowej prok. Marta Zawada-Dybek, przesłuchanie matki chłopca trwało kilka godzin. Ona sama nie kwestionowała ustalonego przez śledczych przebiegu wydarzeń, ale nie potrafiła wyjaśnić, dlaczego raniła synka nożem.

Kobieta składała wyjaśnienia. W zasadzie przyznała się do popełnienia zarzucanego jej czynu usiłowania zabójstwa, natomiast w swoich wyjaśnieniach nie podała racjonalnych powodów wskazujących na motyw, na pobudki swojego zachowania

– tłumaczyła prok. Zawada-Dybek. Prokuratura zamierza powołać biegłych psychiatrów, którzy mają ocenić poczytalność podejrzanej i sprawdzić, czy nie cierpi ona na choroby lub zaburzenia psychiczne. Jeszcze w sobotę do Sądu Rejonowego Katowice-Wschód trafi też wniosek o tymczasowe aresztowanie kobiety. - Podstawą stosowanego środka zapobiegawczego, wskazaną we wniosku prokuratora, jest zarówno grożąca kobiecie surowa kara (za usiłowanie zabójstwa grozi dożywocie – red.), jak i uzasadniona obawa matactwa – wyjaśniła prokurator.

Zobacz także

Dziecko miało nawet 10 ran ciętych na szyi

Jeszcze przed sobotnim przesłuchaniem podejrzanej śledczy m.in. przesłuchali świadków (w tym matkę i brata podejrzanej, z którymi kobieta i jej dziecko dotąd mieszkali) i gromadzili materiał dowodowy – zabezpieczono nóż, którym matka raniła dziecko. Zasięgnięto też opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej i przestudiowano dokumentację medyczną z leczenia chłopca. - Z tej opinii jednoznacznie wynika, że chłopiec doznał obrażeń ciała w postaci kilku ran ciętych szyi, przy czym niektóre z tych ran miały charakter bardzo poważny – to była m.in. jedna bardzo poważna, głęboka rana, naruszająca mięśnie i naczynia krwionośne. Z opinii biegłego z zakresu medycyny sądowej wynika, iż te obrażenia ciała stanowiły chorobę realnie zagrażającą życiu. Gdyby nie udzielona dziecku pomoc, dziecko prawdopodobnie by zmarło – poinformowała prok. Zawada-Dybek.

W chwili ranienia dziecka w mieszkaniu przy ul. Honoraty w Tychach, gdzie doszło do tragedii, byli także – choć w innym pokoju – matka i brat podejrzanej, którzy zostali przesłuchani w charakterze świadków. Z ustaleń śledczych nie wynika, by wcześniej w mieszkaniu dochodziło do interwencji policji z powodu zakłóceń spokoju czy porządku. Ze względu na przedstawione matce zarzuty prokurator skierował także do sądu rejonowego wniosek o ustanowienie kuratora w celu reprezentowania praw dziecka w toczącym się postępowaniu karnym.

Ranny chłopczyk jest leczony w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach. W piątek wieczorem przetransportował go tam śmigłowiec Lotniczego Pogotowia Ratunkowego. Obecnie – po ratującej życie operacji – stan dziecka jest stabilny, a rokowania lekarzy co do pomyślności leczenia – dobre. Jest w śpiączce farmakologicznej na oddziale intensywnej terapii dzieci. Jak poinformował w sobotę rano koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w Górnośląskim Centrum Zdrowia Dziecka w Katowicach dr Andrzej Bulandra, chłopiec miał na szyi dwie duże rany oraz 7-8 mniejszych.

To były rany szyi z przecięciem mięśni, z przecięciem naczyń oraz – na szczęście – z bardzo niewielkim uszkodzeniem tchawicy. W związku z czym były to rany bezpośrednio zagrażające życiu tego dziecka. Największym problemem była znacząca utrata krwi. Dziecko po przyjeździe było we wstrząsie, skrwawione, wymagało intensywnej transfuzji krwi na bloku operacyjnym

– relacjonował w sobotę lekarz podczas porannego briefingu. Lekarze nie mają wątpliwości, że rany na szyi chłopca powstały wskutek zadania ich ostrym narzędziem. - To było zdecydowanie działanie zamierzone. Myślę, że można to traktować jako usiłowanie zabójstwa tego dziecka – mówił koordynator Centrum Urazowego dla Dzieci w GCZD.

Zobacz także

RadioZET.pl/PAP