Tygrysy uwięzione w klatkach. Dwa z nich trafiły już do zoo w Człuchowie

31.10.2019 13:50
Prywatne zoo w Człuchowie
fot. Twitter/Maciej Bąk

Dwa tygrysy z polsko-białoruskiej granicy są już bezpieczne w zoo w Człuchowie na Pomorzu. Właścicielka tego prywatnego ogrodu zgodziła się, żeby posłużył on za tymczasowy azyl dla wycieńczonych kilkudniowym staniem na przejściu granicznym zwierząt. 

Oba trafiły do sąsiadujących ze sobą dużych klatek. Widzą się, ale nie mogą mieć na razie kontaktu, bo nie wiadomo, jak na siebie zareagują. Dlatego na karmienie będą wypuszczane na wybieg pojedynczo.

- Widzimy, jak odpoczywają, są w miarę spokojne, dostały wodę, jedzenie i posłanie - mówi Damian Kukowski z gdańskiego zoo, który od czwartkowego poranka przebywa tu z opiekunami i lekarzem. Nie wiadomo, ile czasu tygrysy spędzą w Człuchowie, ale docelowo mają trafić do azylu Hiszpanii.

Tygrysy uwięzione w klatkach

Przypomnijmy, że ciężarówka z dziewięcioma tygrysami, które utknęły na polsko-białoruskim przejściu granicznym w Koroszczynie (woj. lubelskie), dotarła do poznańskiego zoo w czwartek po północy. Zwierzęta miały pierwotnie zostać przetransportowane z Włoch do Dagestanu (Federacja Rosyjska).

Zobacz także

Po dotarciu zwierząt do Poznania, zoo poinformowało, że przywiezione tygrysy są "chude, odwodnione, z zapadniętymi oczami, futra obklejone odchodami"; mają odparzenia od moczu, są w stresie, bez woli i chęci do życia. W czwartek przed południem poznańskie zoo poinformowało w mediach społecznościowych, że wszystkie tygrysy żyją. Teraz trwa operacja przywracania ich do normalnego funkcjonowania. 

Zarzuty dla organizatora transportu zwierząt

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka powiedziała, że organizator transportu, obywatel Federacji Rosyjskiej Rinat V. został zatrzymany. W czwartek został doprowadzony do prokuratury w charakterze podejrzanego. - Prokurator zdecydował o postawieniu zarzutów dotyczących znęcania się nad zwierzętami – podała Kępka.

Zobacz także

Według śledczych Rinat V. zorganizował transport zwierząt w nieodpowiednich dla nich warunkach, w klatkach ograniczających swobodę, nie zapewnił odpowiedniej ilości pokarmu i dostępu do wody w wyniku czego jeden z tygrysów padł. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej.

RadioZET.pl/MBa/PAP