Tygrysy są w fatalnym stanie. Życie trzech z nich jest zagrożone

31.10.2019 23:36
Tygrysy w zoo Canpol Człuchów i w Poznaniu
fot. PAP/ZOO POZNAŃ

Tygrysy, które na wiele dni utknęły na polsko-białoruskiej granicy są już bezpieczne – jedne w zoo Canpol w Człuchowie na Pomorzu, inne w zoo w Poznaniu. Zwierzęta nie są jednak w dobrym stanie. W sprawie zatrzymano już organizatora transportu. Zdaniem rzeczniczki poznańskiego ogrodu zoologicznego, doszło do przemytu

Tygrysy na granicy polsko-białoruskiej spędziły 1,5 tygodnia. Koty były przewożone z Włoch, a miały dojechać do Dagestanu w Rosji. W Koroszczynie okazało się jednak, że kierowcom i zwierzętom brakuje odpowiednich dokumentów. Transport został więc zatrzymany. Ze stresu i wyczerpania jedno ze zwierząt padło.

Z relacji pracowników zoo w Poznaniu, którzy jako pierwsi zaoferowali swoją pomoc i pojechali po zwierzęta, wynika, że warunki, w jakich przebywały drapieżniki, były koszmarne. „Tygrysy oblepione własnymi odchodami, wyniszczone, wygłodzone, nasz lekarz weterynarii określa ich stan jako tragiczny” – relacjonowali.

Zobacz także

Tygrysy utknęły w Polsce. Dokumentacja była sfałszowana?

Rzeczniczka poznańskiego zoo Małgorzata Chodyła przekazała w czwartek wieczorem, że dokumentacja dotycząca przewozu tygrysów z Włoch do Dagestanu „z pewnością jest sfałszowana". Zgodnie z dokumentami w transporcie miały być dwa samce i siedem samic. "Tymczasem mamy trzy samice, a reszta to samce" – wyjaśniła rzeczniczka.

Co więcej, w czasie transportu w dokumentacji miało być zmieniane miejsce docelowe transportu. "Nie jest możliwe, aby (w dokumentacji – red.) w trakcie podróży było zmieniane miejsce docelowe ich jazdy. A takie informacje były przedstawiane. To się nie trzyma kupy. My jesteśmy przekonani, że mamy do czynienia z przemytem" - podkreśliła. "Podważamy całość tej dokumentacji, jeżeli jest w niej tyle braków" - dodała.

Tygrysy są w fatalnym stanie

Odnosząc się do samego transportu tygrysów, oceniła, że "ktoś, kto je pakował na tak daleki wyjazd, nie zakładał możliwości pojenia i karmienia zwierząt". "To jest złamanie prawa, narażenie ich na śmierć głodową" – powiedziała.

Według Chodyły tygrysy są w złym stanie.

Życie trojga z nich jest pod wielkim znakiem zapytania, szczególnie samicy, która w ogóle nie podjęła jedzenia

- wyjaśniła.

Zobacz także

Tygrysy na polsko-białoruskiej granicy spędziły osiem dni

Transport 10 tygrysów dotarł na przejście graniczne w Koroszczynie w sobotę 26 października. Jak poinformował Główny Inspektorat Weterynarii, zwierzęta zostały wysłane z Włoch 22 października z zamiarem przewiezienia ich do Federacji Rosyjskiej (Dagestan) - zgodnie z informacją umieszczoną w dokumencie INTRA wygenerowanym przez jednostkę weterynaryjną we Włoszech.

Ciężarówka ze zwierzętami została przepuszczona przez polskie służby graniczne. Białoruskie służby odmówiły jednak wjazdu transportu do ich kraju, ponieważ przewoźnik nie miał wymaganych w tam certyfikatów wystawionych przez włoskie służby weterynaryjne. Poza tym kierowcy nie mieli aktualnych wiz. Transport został cofnięty do Polski, ciężarówka ze zwierzętami zaś umieszczona w terminalu w Koroszczynie. Jeden z tygrysów zdechł.

Rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Lublinie Agnieszka Kępka przekazała w czwartek, że organizator transportu, obywatel Federacji Rosyjskiej Rinat V. został zatrzymany. Usłyszał zarzuty znęcania się nad zwierzętami. Według śledczych Rinat V. zorganizował transport zwierząt w nieodpowiednich dla nich warunkach, nie zapewnił odpowiedniej ilości pokarmu i dostępu do wody, w wyniku czego jeden z tygrysów padł. Śledztwo w tej sprawie prowadzi Prokuratura Rejonowa w Białej Podlaskiej.

Główny Inspektorat Weterynarii podał, że o przewożeniu zwierząt bez wymaganej dokumentacji weterynaryjnej zostały powiadomione włoskie służby weterynaryjne i Ambasada Włoch w Warszawie.

RadioZET.pl/PAP