Zamknij

Dodatkowy rocznik urodzeń z powodu uchodźców? "Osoby młode, mogące urodzić dzieci"

23.05.2022 07:57
Uchodźcy z Ukrainy
fot. Grzegorz Bukala/REPORTER/East News

Może się zdarzyć, że dzięki uchodźcom z Ukrainy przybędzie nam nawet dodatkowy rocznik urodzeń – powiedział PAP Bartosz Marczuk, wiceprezes Polskiego Funduszu Rozwoju i były wiceminister rodziny, pracy i polityki społecznej. Wyraził nadzieje, że przybysze mogą uzupełnić ok. 300 tys. wakatów na polskim rynku pracy.

Marczuk powiedział, że obecnie w systemie PESEL jest 1 mln 114 tys. osób z Ukrainy, które trafiły do Polski po wybuchu wojny z Rosją. - Można więc przyjąć, że w naszym kraju jest ich ok. 1,2 – 1,3 mln. Są to zupełnie inne liczby niż te, które utkwiły nam w głowie – że prawie 3,5 mln Ukraińców przekroczyło polską granicę. Trzeba wziąć pod uwagę, że ponad 1,4 mln wróciło już do ojczyzny, a z tych 2,1 mln, którzy zostali, część wyjechała na Zachód - wyjaśnił.

Wśród uchodźców z Ukrainy 525 tys. to dzieci. - Przy czym ok. 50 tys. to są dzieci w wieku żłobkowym, tj. 0-2 lata, blisko 110 tys. w wieku przedszkolnym i ponad 360 tys. dzieci i młodzieży w wieku szkolnym. Ta ostatnia grupa jest bardzo ważna, gdyż jest powodem jednego z największych wyzwań, z jakim będziemy się musieli zmierzyć od 1 września 2022 r., kiedy trzeba będzie je jakoś uplasować w szkołach - podkreślił.

Ilu uchodźców z Ukrainy jest w Polsce?

W grupie uchodźców 533 tys. to kobiety, a 55 tys. mężczyźni. - Ukraina nie wypuszcza obywateli płci męskiej od 18. do 60. roku życia, ci mają bronić ojczyzny. Co także ważne – jeśli spojrzeć na grupę dorosłych pod kątem rynku pracy – zdecydowana większość, bo 85 proc. – jest w wieku produkcyjnym - wskazał Marczuk.

Obecnie uchodźcy stanowią 2,9 proc. populacji Polski. - Wprawdzie liderem jest Mazowieckie – 4,1 proc., ale też jest Dolnośląskie, jedyne, poza Mazowszem, gdzie jest powyżej "czwórki" – 4,05 proc. Potem mamy województwa zachodnie, czyli lubuskie, zachodniopomorskie, pomorskie i jeszcze małopolskie, ze współczynnikiem od 3,2 do 3,5 proc. - dodał.

- Przypomnijmy, że przed atakiem Rosji na Ukrainę w Polsce żyło już 1,4 mln Ukraińców, więc teraz mamy niemal podwojenie tej liczby - komentował. Podkreślił, że sytuacja na rynku najmu jest trudna. - Ceny poszły w górę. Z szacowanych 60 tys. mieszkań, które były wolne, w tej chwili mówi się o 15-20 tys. Dłuższe przebywanie uchodźców z Ukrainy w polskich domach na pewno jest wyzwaniem. Wprawdzie rząd podjął decyzję, żeby wydłużyć o kolejne 60 dni opłacanie ich pobytu u polskich rodzin, ale jestem przekonany, że w dłuższej perspektywie trzeba będzie znaleźć i wprowadzić inne rozwiązania, bardziej systemowe - ocenił.

Na pytanie, czy są jakieś systemowe rozwiązania, odpowiedział "nie wiem". - Można sobie wyobrazić taki model: mamy w Polsce około miliona miejsc noclegowych w różnego rodzaju hotelach czy pensjonatach, można by było część tych miejsc wykupić na potrzeby uchodźców. Jednak musiałaby już obowiązywać zasada współpłacenia przez nich za takie lokum - komentował.

"Czeka nas dodatkowy wskaźnik urodzeń"

W jego ocenie dodatkowe 50 tys. dzieci w wieku żłobkowym i 100 tys. w przedszkolnym nie będą wyzwaniem dla polskiego systemu oświaty. Jednak 350 tys. dodatkowych uczniów są już problemem. - W szkołach mamy ok. 4,8 mln dzieci, ale są wśród nich rekordowe pod względem liczebności roczniki. (...) Na pewno część uczniów w tym wieku będzie się uczyć zdalnie, gdyż na zachodniej Ukrainie wciąż prowadzone są lekcje, więc będą mogły się nadal edukować w swoim rodzimym trybie, ale spora część trafi do naszych szkół, więc trzeba będzie przygotować system zajęć wyrównawczych, językowych, co nie będzie łatwe - mówił.

Na 513 tys. uchodźców w wieku produkcyjnym zarejestrowanych jako pracujące jest 150 tys. - Do tego należy dodać tę część, która – nie ma co ukrywać – pracuje w szarej strefie. Stąd wniosek, że takich osób, które realnie podjęły pracę, może być z 200 tys. spośród tego pół miliona uchodźców w wieku produkcyjnym - wskazał Marczuk.

- Zgodnie z badaniami NBP ta "stara" migracja ma ponad 90-procentowy wskaźnik zatrudnienia, nie ma przestępczości, nie pojawiły się, co wieszczyli niektórzy, mafie. Co ważne, Ukraińcy nie zamykali się w swoich diasporach, chcieli wysyłać dzieci do polskich szkół, jestem przekonany, że tak będzie też w przypadku tej nowej migracji - dodał.

Były wiceminister rodziny i polityki społecznej wskazał na korzyści ze wzrostu migrantów z Ukrainy. - Pierwsza to fakt, że uzyskamy demograficzną poprawę – to osoby w młodym wieku, mające i mogące mieć jeszcze więcej dzieci. Może się zdarzyć, że dzięki nim przybędzie nam nawet dodatkowy rocznik urodzeń. Drugi pozytywny aspekt migracji jest związany z naszym rynkiem pracy – uchodźcy mogą uzupełnić w nim luki, a wakatów mamy sporo – ok. 300 tys., więc na pewno bez trudu poradzi sobie z absorpcją tych ludzi - ocenił.

RadioZET.pl/PAP - Mira Suchodolska

C