Zamknij

Uczelnie w dramatycznej sytuacji finansowej. "To może doprowadzić do zamknięcia szkół wyższych"

29.09.2022 08:57

Wyłączone latarnie, zamknięty basen, zajęcia cztery dni w tygodniu, a zimą nauka zdalna. Uczelnie szukają oszczędności gdzie mogą, ale i tak na rachunki czasem o 800 proc. większe nie mają skąd brać. -  To może doprowadzić do znaczącego ograniczenia lub wręcz wstrzymania działalności szkół wyższych – zapowiadają rektorzy.

Aula na uczelni
fot. Leszek Kotarba/East News

W 2022 roku Uniwersytet im. Adama Mickiewicza za prąd i jego dystrybucję zapłaci ponad 13,4 mln zł. Ile kosztować będzie energia elektryczna w przyszłym roku jeszcze nie wiadomo, bo przetarg został unieważniony. Wspólnie w ramach jednej grupy zakupowej przystąpiło do niego pięć poznańskich uczelni. Oprócz UAM to Uniwersytet Medyczny im. Marcinkowskiego, Uniwersytet Przyrodniczy, Uniwersytet Ekonomiczny oraz Akademia Wychowania Fizycznego. Uczelnie spodziewały się podwyżek, ale oferty były miażdżące.

- Podwyżka za energię elektryczną wyniosła ponad 800 proc., stąd przetarg został unieważniony i rozpisany jeszcze raz – informuje nas Małgorzata Rybczyńska, rzeczniczka UAM. - Przyjęcie takich stawek dla samego UAM oznaczałoby wzrost kosztów o prawie 60 mln zł netto – dodaje. A uniwersytet musi jeszcze opłacić np. gaz. W 2022 to 595 tys. zł.

Rok akademicki 2022/2023 najtrudniejszy od lat

W dramatycznej sytuacji finansowej są szkoły wyższe w całej Polsce, które nie ukrywają: to będzie najtrudniejszy pod tym względem rok akademicki od dekad. - Wiadomo, że ceny muszą wzrosnąć, bo taka jest sytuacja. Ale ten wzrost powinien być oparty o racjonalną analizę. Tymczasem instytucja skarbu państwa, bo spółki oferujące prąd są spółkami skarbu państwa, daje uczelni państwowej ofertę, która praktycznie mogłaby doprowadzić do zamknięcia szkoły wyższej. To jest dla mnie zupełnie niezrozumiałe - przyznaje w rozmowie z reporterem Radia ZET Przemkiem Tarankiem prof. Jacek Popiel, rektor Uniwersytetu Jagiellońskiego.

Prof. Popiel właśnie unieważnił przetarg na dostawy prądu dla uniwersytetu. Tylko jedna oferta, jaka wpłynęła, zakładała podwyżkę o prawie 700 proc. Dotychczas uczelnia płaciła 27 mln, teraz musiałaby przeznaczyć na to 182 mln. - 154 mln więcej przerasta możliwości uniwersytetu i w praktyce uniemożliwia pracę uczelni. To przerażająca dla nas kwota - stwierdza rektor UJ.

Przetarg na dostawę energii elektrycznej nie został rozstrzygnięty także na Politechnice Krakowskiej, która, żeby było taniej, wspólnie kupuje prąd z uczelniami z Krakowa, Podkarpacia i Świętokrzyskiego. W tym wypadku przetarg trzeba ogłosić jeszcze raz, bo do pierwszego nikt się nie zgłosił. To też niecodzienna sytuacja.

- Na razie opieramy się więc na prognozach. Nasi specjaliści szacują, że w 2023 roku za energię możemy zapłacić nawet trzy razy więcej niż w 2022 roku. W porównaniu do roku 2021 byłoby to nawet osiem razy więcej - mówi Małgorzata Syrda-Śliwa, rzeczniczka Politechniki Krakowskiej. W 2022 roku za prąd uczelnia zapłaci ponad 9 mln zł.

Zimniej i ciemniej na uczelniach

Uczelnie od tygodni wdrażają więc plany oszczędnościowe. - Władze PK zwróciły się już do pracowników i zwrócą się do studentów, gdy zacznie się rok akademicki, by racjonalnie korzystać z energii elektrycznej. Mamy kilkanaście takich wytycznych - mówi rzeczniczka Politechniki Krakowskiej.

Władze uczelni proszą, by ograniczyć korzystanie z urządzeń i maszyn, które pochłaniają dużo prądu. Zaleca się też m.in. energooszczędne ustawienia komputerów, gaszenie oświetlenia w przestrzeniach wspólnych przy ich opuszczaniu, wyłączanie urządzeń biurowych na noc i na weekendy, korzystanie z naturalnego oświetlenia lub biurkowego zamiast ogólnego. Ograniczone ma być także wieczorne oświetlenie kampusu PK. - Na razie nie ma planów, by przejść na pracą hybrydową lub zdalną - zaznacza rzeczniczka politechniki.

Uniwersytet Rolniczy w Krakowie planuje z kolei przykręcić o dwa, trzy stopnie kaloryfery. Zakazuje jednocześnie używania elektrycznych grzejników pracownikom. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie poinformował, że zamyka basen. Na razie na pół roku. „Oznacza to utrudnienie przede wszystkim dla realizacji zajęć pływackich dla studentów oraz pracowników, kierując się koniecznością działań oszczędnościowych, zostaliśmy zmuszeni do podjęcia takiej decyzji” - podała uczelnia na swojej stronie.

UJ nad planem oszczędnościowym pracował już od czerwca. Ustalono, że w miarę możliwości zajęcia mają się kończyć najpóźniej o godz. 18, żeby ograniczyć konieczność oświetlania sal. Kaloryfery będą przykręcone do 19 stopni. Niewykluczone, że w semestrze letnim nauka będzie skrócona do czterech dni w tygodniu. Bez tych zmian, jak tłumaczy rektor UJ, w styczniu konieczna byłaby nauka zdalna.

UAM ma zamiar obniżyć temperaturę w dni wolne od zajęć i po godzinach pracy. Dodatkowo kaloryfery mniej będą grzały na korytarzach. W kranach popłynie też nieco chłodniejsza woda. Ograniczona ma być również iluminacja budynków i oświetlenie kampusu. Ciemniej będzie też na terenie Uniwersytetu Przyrodniczego w Poznaniu – latarnie będą wyłączane albo będzie pracować co druga.

Zdecydowane kroki podjęły uczelnie artystyczne, które zmieniły organizację roku akademickiego. Szkoła Filmowa w Łodzi zdecydowała, że studenci zakończą semestr tuż przed Bożym Narodzeniem. Wolne będą mieli w styczniu, ale przedłużony zostanie semestr letni o trzy tygodnie w czerwcu. W ten sposób uczelnia chce ograniczyć wydatki za ogrzewanie i prąd, które przy produkcji filmów, są wyjątkowo wysokie. - Wolimy uprzedzić fakty i się przygotować – tłumaczył Krzysztof Brzezowski, rzecznik uczelni.

Na Akademii Teatralnej w Warszawie zajęcia praktyczne i sesja skończą się przed świętami, a potem, aż do marca studenci będą mieli zajęcia zdalne z teorii. Wtedy już będzie cieplej, a dni będą dłuższe. Wszystko, jak zaznaczył rektor uczelni Wojciech Malajkat, ze względu na „trudną sytuację finansową uczelni, brak środków na prognozowane koszty ogrzewania budynków i energii elektrycznej”.

Co na to MEiN?

- Tylko te wszystkie nasze działania pozwolą nam zaoszczędzić 8-10 proc. - zaznacza w rozmowie z reporterem Radia ZET prof. Popiel. Dlatego uczelnie domagają się pakietu osłonowego dla szkolnictwa wyższego. Zwłaszcza, że trudną sytuację finansową sygnalizowały już wiosną tego roku. A czas się kurczy.

W tej sprawie zresztą 19 uczelni artystycznych podpisało się pod protestem wobec pogłębiającego się niedofinansowania szkół wyższych. „Większość z naszych uczelni dokonuje zakupów energii elektrycznej w cenach pięciokrotnie wyższych niż w roku 2021, a z prognoz wynika, że już w styczniu 2023 wzrost ten będzie dziesięciokrotny. Podwyżki dotyczą także cen wielu innych niezbędnych do funkcjonowania uczelni towarów i usług” - zaznaczają rektorzy w piśmie.

Według nich bez skutecznych interwencji władz w tej dziedzinie przyjdzie trudny do opanowania kryzys i nieodwracalne straty dla polskiej kultury, a co za tym idzie – dla polskiego społeczeństwa. „Bez wzrostu subwencji na rok 2022 i lata kolejne nie jesteśmy w stanie zbilansować planów rzeczowo finansowych. Grozi to utratą płynności finansowej, co może doprowadzić do znaczącego ograniczenia lub wręcz wstrzymania działalności naszych uczelni.” - piszą.

Rektor UJ dodaje, że nie tylko koszty utrzymania przytłaczają uczelnie. Dramatycznie niskie są też wynagrodzenia pracowników uniwersyteckich. Za chwilę asystenci naukowi z doktoratami będą zarabiać minimalną krajową. Dlatego np. Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie milion, który zaoszczędzi na zamkniętym basenie, przeznaczy na pensje dla pracowników.

Niektórzy, zwłaszcza ci zajmujący się naukami ścisłymi, i tak zostawiają badania i karierę naukową i idą do prywatnych firm. - Te straty będą nie do odrobienia - podkreśla prof. Popiel. - 45 lat pracuje w szkolnictwie wyższym i tak zatrważających nastrojów, jakie są wśród władz uczelni w różnych miastach, chyba jeszcze nie było. Rozpoczynamy jeden z najtrudniejszych okresów historii uniwersytetu - dodaje.