RPO interweniuje w sprawie porzuconego w lesie pracownika z Ukrainy

25.06.2019 18:07
RPO interweniuje w sprawie porzuconego w lesie pracownika z Ukrainy
fot. WOJCIECH STROZYK/REPORTER/East News

Rzecznik Praw Obywatelskich z urzędu zajął się zbadaniem sprawy porzuconego przez pracodawcę pracownika z Ukrainy. Pozostawiony w lesie chory mężczyzna zmarł. W tej sprawie RPO wystąpił do Głównego Inspektora Pracy - podało we wtorek Biuro RPO.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

"Istnieje podejrzenie, że pracodawca mógł nie przestrzegać podstawowych zasad wynikających z przepisów prawa pracy, w tym legalności zatrudniania cudzoziemców. Dlatego Rzecznik wystąpił do Głównego Inspektora Pracy – Departamentu Legalności Zatrudnienia o poinformowanie o podjętych czynnościach kontrolnych wobec pracodawcy zmarłego" - przekazano w komunikacie Biura RPO.

CAŁY KOMUNIKAT RPO W SPRAWIE PORZUCONEGO UKRAIŃCA MOŻNA PRZECZYTAĆ TUTAJ

Jak dodano, chodzi przede wszystkim o ustalenie przyczyn i okoliczności tragicznego zdarzenia oraz o sprawę legalności zatrudniania cudzoziemców przez pracodawcę, obowiązku opłacania składek na ubezpieczenia społeczne i na Fundusz Pracy, przygotowania pracowników do pracy, a także przestrzegania przepisów dotyczących technicznego bezpieczeństwa pracy.

Pracownik z Ukrainy porzucony w lesie

O zdarzeniu pisaliśmy w poniedziałek. Jako pierwsza, nagłośniła je Gazeta Wyborcza. Ukrainiec pracował w zakładzie produkcji trumien koło Nowego Tomyśla w Wielkopolsce. Kiedy zasłabł w pracy, właścicielka zakładu wywiozła go do lasu koło Skoków niedaleko Wągrowca i pozostawiła. Zwłoki mężczyzny odnalazł leśniczy. W związku z tą sprawą zatrzymano właścicielkę zakładu, która trafiła do aresztu. Grozi jej do 5 lat więzienia.

Zobacz także

Zmarły - jak ustalono - to 36-letni obywatel Ukrainy. Pracował w zakładzie produkującym trumny, niedaleko Nowego Tomyśla – około 120 km od Skoków. - Policjanci ustalili, że w upalny dzień mężczyzna zasłabł w pracy i stracił przytomność. Gdy inni pracownicy zawiadomili właścicielkę, ta zabroniła wzywać karetkę pogotowia i nakazała wszystkim iść do domu. Potem okazało się, że nieprzytomny mężczyzna zniknął z terenu zakładu. Nie pojawił się także w domu, w którym mieszkał – mówił rzecznik wielkopolskiej policji mł. insp. Andrzej Borowiak.

Zobacz także

Borowiak wskazał, że dowody i inne materiały informacyjne, które trafiły w ręce prokuratorów, dały podstawę do przedstawienia właścicielce zakładu zarzutów nieudzielenia pomocy nieprzytomnemu mężczyźnie oraz nieumyślnego spowodowania śmierci. Podobna kara grozi zatrzymanemu innemu obywatelowi Ukrainy, który znając okoliczności zdarzenia, ukrywał się i zatajał informacje, utrudniając w ten sposób śledztwo.

RadioZET.pl/PAP