Zamknij

Uchodźcy nadal koczują w Usnarzu Górnym. "Głodni, zmarznięci i w bardzo złym stanie"

21.09.2021 20:24
Usnarz Górny - zdjęcie wykonane 1 września 2021 roku
fot. AP/Associated Press/East News

Uchodźców w Usnarzu Górnym ze wszystkich stron otacza drut kolczasty. Nadal są uwięzieni na granicy polsko-białoruskiej. Fundacja Ocalenie przekazała, że od 3 września jest z nimi w stałym kontakcie telefonicznym. – 32 osoby z Afganistanu siedzą już 42. dzień głodne, zmarznięte i w bardzo złym stanie – przekazał Masoud, który rozmawiał z wolontariuszami Fundacji.

Grupa 32 uchodźców z Afganistanu nadal koczuje w Usnarzu Górnym na granicy z Białorusią. Z relacji Fundacji Ocalenie wynika, że warunki, w jakich przetrzymywane są tam osoby, zagrażają ich zdrowiu i życiu.

– 32 osoby z Afganistanu siedzą już 42. dzień głodne, zmarznięte i w bardzo złym stanie – przekazał Masoud w rozmowie z wolontariuszami Fundacji Ocalenie. W ostatnich trzech dniach w Usnarzu Górnym padało. Uchodźcy skarżą się, że ich namioty i wszystkie rzeczy są przemoczone.

Usnarz Górny. Uchodźcy nadal koczują na granicy

– Żadna strona: ani polska, ani białoruska nie daje nam nic do jedzenia. (…) Dajcie nam na jakiś czas schronienie, żebyśmy nie umierali – zaapelował Masoud. Grupa w Usnarzu Górnym jest uwięziona, ponieważ polscy strażnicy graniczni nie chcą ich wpuścić, a białoruscy pogranicznicy blokują im powrót na Białoruś. Wolontariusze Fundacji Ocalenie otrzymali 15 września sms od Afgańczyków, że białoruscy żołnierze otoczyli ich z czterech stron drutem kolczastym, aby nie mogli wrócić. Drut po polskiej stronie został przeciągnięty kilka dni wcześniej - 9 września.

Fundacja Ocalenie wyjaśnia, że dopóki jej przedstawicielki i przedstawiciele mogli być na miejscu, komunikacja telefoniczna miała wyłącznie pomocniczy charakter. Po wprowadzeniu stanu wyjątkowego 2 września stała się jedynym możliwym sposobem uzyskiwania informacji o sytuacji grupy. 

– Zdajemy sobie sprawę z tego, że ten kanał komunikacji najprawdopodobniej podlega kontroli białoruskiej straży granicznej - ktoś przecież ten telefon ładuje. Dlatego tak długo, jak było to możliwe, woleliśmy opierać się na kontakcie bezpośrednim. Niestety, polski rząd, wprowadzając stan wyjątkowy, nie pozostawił nam wyboru. Telefon to jedyna droga kontaktu, jaka nam pozostała – powiedział Piotr Bystrianin, prezes Fundacji Ocalenie.

Straż Graniczna tłumaczy z kolei, że "migranci formalnie nie znajdują się w Polsce". Według rzeczniczki Anny Michalskiej w takiej sytuacji nie można od nich przyjąć wniosku o azyl.

Śmierć uchodźców na granicy polsko-białoruskiej

W ostatnich dniach na polsko-białoruskim pograniczu zmarły cztery osoby. Straż Graniczna znalazła w niedzielę ciała trzech obcokrajowców. Byli to mężczyźni w wieku od około 20 do 40 lat. Według wstępnych ustaleń prokuratury przyczyną śmierci było wyziębienie. Po południu w niedzielę podano informację o czwartej ofierze śmiertelnej. Tym razem była to kobieta, również cudzoziemka.

W poniedziałek pod Komendą Główną Straży Granicznej w Warszawie odbył się protest ze zniczami w związku ze śmiercią uchodźców. Uczestnicy demonstracji mieli transparent z hasłami „Macie krew na rękach” i „Witamy uchodźców, nie dla rasizmu”.

RadioZET.pl