Ustawa 447/JUST: Czy Polacy powinni bać się dokumentu podpisanego przez Trumpa?

Mateusz Albin
14.05.2018 14:06
Donald Trump 447
fot. PAP/EPA

Podpisana przez Donalda Trumpa ustawa JUST od dawna budziła kontrowersje nad Wisłą. Wśród komentarzy przeważają te, ostrzegające przed naciskami ze strony USA na Polskę. Czy rzeczywiście dokument powinien budzić racjonalne obawy?

Dyskusja na temat tzw. „ustawy 447” trwała w Polsce zanim tę jeszcze przyjęto. W grudniu 2017 roku amerykański Kongres przyjął ją jednomyślnie. W kwietniu 2018 roku przyjęła ją Izba Reprezentantów – również jednomyślnie, przez aklamację.

Ustawa JUST, czyli „Justice for Uncompensated Survivors Today” dotyczy zwrotu mienia ofiar Holokaustu. Zgodnie z komunikatem Białego Domu, wymaga sprawozdań z działania niektórych krajów w kwestii rozporządzania pożydowskim majątkiem. Często stosowana nazwa „Ustawa 447” odnosi się do zapisu w dzienniku ustaw.

O czym mówi Deklaracja Terezińska?

terezin

Co w praktyce zmienia ustawa? Prezydencki podpis nałożył na sekretarz stanu USA obowiązek składania co roku raportu o realizacji ustaleń Deklaracji Terezińskiej. Tę, na zakończenie Praskiej Konferencji ds. Mienia Ery Holokaustu w 2009 roku, podpisało 46 państw. W imieniu Polski deklaracja została przyjęta przez Władysława Bartoszewskiego, ówczesnego sekretarza stanu w Kancelarii Prezesa Rady Ministrów.

Dokument zawiera zasady, które mają ułatwić i przyśpieszyć zwrot mienia przejętego siła, lub skradzionego podczas Holokaustu. Warto pamiętać, że lista zasad jest niezobowiązująca.

Również Ustawa JUST nie przewiduje żadnych sankcji dla sygnatariuszy deklaracji, które obietnicy nie dochowały. Najczęściej mówi się o jej znaczeniu symbolicznym.

Taki komentarz pojawił się m.in. ze strony Jacka Czaputowicza.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku                                                                                                                          

- Nie przywiązywałbym do tej ustawy zbytniej wagi, gdyż Polska nie jest w niej wymieniona ani w nazwie, ani w treści – mówił w rozmowie z nowojorskim korespondentem PAP.

Z drugiej strony, symboliczny charakter nie przekonuje wielu osób – zarówno w Polsce, jak i za oceanem.  Zastrzeżenia miał m.in. Frank Spula, prezes Kongresu Polonii Amerykańskiej. Prof. Artur Wróblewski w rozmowie z wPolityce.pl przekonywał, że Ustawa JUST jest pierwszym krokiem, żeby wszcząć działania przeciwko Polsce. Czego więc powinniśmy się spodziewać?

Ustawa 447/JUST: Co zakłada?

Jak tłumaczy prof. Teresa Gardocka ze Szkoły Prawa Uniwersytetu SWPS, ustawa będzie wspierać Żydów, obywateli amerykańskich,  którzy byli ofiarami Holokaustu i utracili skutkiem wysiedlenia mienie, oraz potomków tych ofiar.

- Po wojnie ich majątki  zostały uznane za majątki opuszczone. W Polsce uznano, że kiedy zjawią się właściciele, ich potomkowie lub organizacje społeczne, które byłyby upoważnione do ich reprezentowania, będą mogły uzyskać własność czasową. Podobne rozwiązanie zastosowano w przy nacjonalizacji gruntów warszawskich. Jeżeli nikt się nie zgłosił, majątki przechodziły na własność państwa, przez zasiedzenie. Tak było w większości przypadków – mówi.

zet2

Po wojnie rząd PRL podpisał szereg umów indemnizacyjnych, w ramach których przyznano rekompensaty za mienie utracone przez cudzoziemców wskutek nacjonalizacji. 16 lipca 1960 roku taką umowę zawarto z rządem USA, w związku z roszczeniami obywateli amerykańskich. W 20 ratach wypłacono 40 milionów dolarów.

- Polska płaciła odszkodowania różnym obywatelom, różnych państw, w tym prawdopodobnie także za majątki pożydowskie. To był absolutny margines. W większości przypadków dotyczących Żydów, żadnych odszkodowań nie zapłaciliśmy. Nie zapłacono też odszkodowań większości ludzi, których majątki zostały przejęte przez państwo drogą nacjonalizacji. Żydzi są w podobnej sytuacji jak inni obywatele – mówi prof. Gardocka.

Czy ustawa umożliwi naciski na Polskę?

Czy więc podpisana przez Trumpa ustawa daje komuś dodatkowe narzędzia do odzyskiwania mienia? W zasadzie nie. Aby było to możliwe, musiałaby zostać przyjęta odpowiednia ustawa reprywatyzacyjna.

Z drugiej strony, Amerykanie o taką ustawę już apelowali. W marcu 2018 do premiera Morawieckiego trafił list od senatorów z USA, w którym proszono o "przyjęcie ustawy reprywatyzacyjnej sprawiedliwej wobec polskich Żydów, którzy przeżyli Holokaust i ich rodzin". List podpisało 59, ze 100 amerykańskich senatorów.

Zagłosuj

Czy Polska powinna zwrócić pożydowskie mienie?

Liczba głosów:

Poważne zastrzeżenia budzi także zapis, który pojawia się zarówno w ustawie, jak i w Deklaracji Terezińskiej. Chodzi o termin „własności bezspadkowej” (heirlees property). Oznacza to, że prawo do pożydowskiego majątku mieliby mieć nie tylko bezpośredni spadkobiercy ofiar, ale także osoby przypisujące sobie do niego prawo. Ten pomysł krytykował zresztą podpisujący deklarację Bartoszewski, który mówił, że "nie może być mowy o scedowaniu mienia ofiar Holokaustu na kogoś innego niż prawowici spadkobiercy”.

- To co dzisiaj postulują ludzie, którzy wyrażają pogląd, że to majątki, co do których w ogóle nie ma spadkobierców powinny być dziedziczone przez mistycznie sformułowany „naród żydowski”, jest niemożliwe do przeprowadzenia na podstawie polskiego prawa. Na pytanie, czy dziś mamy się czego bać odpowiadam: nie ma obaw, że Amerykanie będą wywierać teraz jakiś nacisk, żebyśmy natychmiast te majątki pozwracali. Natomiast, jeżeli zacznie się poważnie myśleć o stworzeniu ustawy reprywatyzacyjnej, to takie naciski ze strony USA w imieniu amerykańskiej społeczności żydowskiej, na pewno będą miały miejsce i trzeba będzie iść na jakiś kompromis – ocenia prof. Gardocka.

Zobacz też:

 RadioZET.pl/maal