Pierwszy krok do degradacji Kiszczaka i Jaruzelskiego. Rząd przyjął ustawę degradacyjną

Redakcja
01.03.2018 09:50
Pierwszy krok do degradacji Kiszczaka i Jaruzelskiego. Rząd przyjął ustawę degradacyjną
fot. Stefan Maszewski/East News

— Rząd przyjął projekt tzw. ustawy degradacyjnej. Przywraca ona sprawiedliwość i ściśle definiuje katalog osób odpowiedzialnych za wiele zła popełnionego od czasów drugiej wojny światowej — powiedział w czwartek premier Mateusz Morawiecki.

Chcesz wiedzieć wszystko pierwszy? Dołącz do grupy Newsy Radia ZET na Facebooku

Przyjęty przez rząd projekt zakłada możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m.in. WRON, KBW, pełnili służbę w organach bezpieczeństwa państwa wymienionych w ustawie lustracyjnej.

— Marzeniem naszego pokolenia było to, żeby tę sprawiedliwość przywrócić już na początku okresu transformacji, jednak nie było to możliwe, dziś staje się to możliwe — powiedział premier podczas konferencji prasowej po posiedzeniu rządu.

Jak mówił, projekt ten „ściśle definiuje katalog osób, które są odpowiedzialne za wiele zła popełnionego od czasów drugiej wojny światowej wobec naszych bohaterów, wobec ludności cywilnej, wobec osób niewinnych”. — Chcemy naprawić trochę tego zła i przyjmujemy w związku z tym projekt ustawy, który to umożliwia — oświadczył Morawiecki.

Zobacz także

Jak mówił, w polskim panteonie, powinni znajdować się „prawdziwi bohaterowie”. 

Ustawa degradacyjna. „To jest opowiedzenie się po stronie ofiar”

Morawiecki wskazywał na konferencji prasowej, że rząd przyjmując projekt tzw. ustawy degradacyjnej zakładający możliwość pozbawiania stopni wojskowych żołnierzy w stanie spoczynku, którzy byli członkami m.in. WRON i KBW, chce zdecydowanie przywrócić właściwą rangę tym ludziom, którzy walczyli o wolność, a w szczególności przywrócić im pamięć.

— To jest opowiedzenie się po stronie ofiar, a przeciwko złu — mówił szef rządu.

Premier wskazywał, że wielu z „długiego korowodu naszych bohaterów”, zwłaszcza tych z lat 1944-1956, nie doczekało tej chwili i „ze swoimi katami spotkają się nie przed sądem okręgowym, tylko na sądzie ostatecznym”.

RadioZET.pl/PAP/DG