''WP'': BOR łamało procedury przy ochronie szczytu NATO w Warszawie

Redakcja
15.03.2017 19:34
BOR
fot. Damian Klamka/East News

Kilkanaście godzin za kierownicą limuzyn, trzygodzinne drzemki w samochodzie, kolejny dzień służby. Tak miała wyglądać praca funkcjonariuszy Biura Ochrony Rządu w trakcie szczytu NATO w Warszawie. O szeregu łamań procedur informuje portal Wirtualna Polska.

Lipcowy szczyt Paktu Północnoatlantyckiego w Warszawie był największym logistycznym przedsięwzięciem dla BOR-u od wielu lat. Funkcjonariusze odpowiadali za bezpieczeństwo wszystkich zagranicznych przywódców przybyłych do Polski. W gronie 16 prezydentów i 20 premierów znaleźli się prezydent Francji Francois Hollande, były premier Wielkiej Brytanii David Cameron, kanclerz Niemiec Angela Merkel i prezydent USA Barack Obama. Z informacji uzyskanych przez dziennikarzy ''Wirtualnej Polski'' wynika, że tylko przywódca Stanów Zjednoczonych podróżował własnym wozem opancerzonym, prowadzonym przez agentów Secret Service.

Wypełnij PIT-a za darmo i pomóż Fundacji Radia ZET

Według relacji jednego z borowców, większość funkcjonariuszy swoją dniówkę odsypiała w samochodach pod Stadionem Narodowym. Możliwość noclegu w siedzibie BOR przysługiwała tylko i wyłącznie kierowcom limuzyn z przywódcami państw. - O tych, którzy zostali na stadionie, nikt nie pamiętał. Zostali tam do następnego dnia w tym samym garniturze i samej koszuli - mówi funkcjonariusz.

Z pozyskanej przed dziennikarzy dokumentacji BOR wynika, że większość samochodowej floty Biura była przez dwa dni w ciągłym ruchu. Anonimowy rozmówca twierdzi, że pracownicy świadomie naginali procedury, nie wracając do garaży BOR. Za nadgodziny mieli dostać obiecaną premię. - Przynajmniej można było dorobić, była motywacja do pracy - przyznaje w rozmowie z WP drugi funkcjonariusz.

Kilka tygodni przed rozpoczęciem szczytu w Warszawie, Biuro Ochrony Rządu miało rozpocząć szybkie poszukiwanie kandydatów na kierowców. Z relacji informatorów wynika, że brano pod uwagę każdą osobę, która posiadała ważne prawo jazdy. Następnie przechodziła badania i siadała za kierownicą samochodów ochronnych.

Były szef BOR zaznaczył, że w amerykańskiej Secret Service panują zupełnie inne standardy pracy. Ochraniający głowę państwa zmieniają się co trzy godziny, aby zachować pełną czujność. O tak lekceważącym podejściu do służby, jak w przypadku wydarzeń ze szczytu NATO, nie ma mowy. - Amerykanie, którzy to obserwowali, mieli z nas niezły ubaw. Mówili, że tylko Polacy tak potrafią - przyznał borowiec.

RadioZET.pl/WirtualnaPolska/DG